Jadąc na zajęcia robiło mi się słabo widząc te wszystkie smutne twarze. Co druga osoba wyglądała jakby szła na ścięcie. Pozostali mogli śmiało zagrać w Walking Dead. Nawet nie potrzebują zbyt dużej charakteryzacji. Ja – uśmiechnięta od ucha do ucha – czułam się jak idiotka. Totalny odmieniec, który nigdzie się nie spieszy, słucha ulubionej muzyki i ma mega dobre nastawienie. Aż cud, że horda zombie nie postanowiła się na mnie rzucić!

A co, gdyby tak zacząć poranki inaczej? Z uśmiechem i energią do działania? Uwierz mi, że się da. Zostań ze mną do końca wpisu, a jest spora szansa, że Twoje życie odmieni się na lepsze.

1. Zorganizuj się

Na dobry poranek trzeba sobie zapracować. To nie żarty. Jednak na pocieszenie dodam, że zwykle potrzeba tylko kilku minut. Wystarczy trochę wprawy i dobry plan. Zacznij od zaplanowania, w co się jutro ubierzesz, spakuj torebkę lub plecak. Dzięki temu rano zaoszczędzisz kilku gorączkowych minut pełnych szamotaniny i nerwowego przewalania teczek, bo przecież ten cholerny dokument gdzieś tam był. 

Jest jeszcze coś co możesz zrobić dzień wcześniej. Uwaga…. tu może być dla Ciebie zaskoczenie – przygotuj jedzenie. To zadziwiająco proste.

2. Misiu głodny i misiu zły

Jeśli dzień zaczynasz od małej czarnej, a potem się dziwisz, że nie masz siły. Nasz organizm to kapryśna maszyna. Bez paliwa nie pojedzie. Śniadanie powinno być priorytetem. Dzień wcześniej zajrzyj do lodówki i zaplanuj posiłki. Dzięki temu nie będzie monotonii. A jeśli coś bardzo lubisz, albo masz swoje przyzwyczajenia (na przykład nie wyobrażasz sobie dnia bez twarożku) to zadbaj, o to aby był w lodówce. Robienie zakupów nie boli :) 

3. Weź zaopatrzenie

Podobnie jest z jedzeniem w pracy, czy na uczelni. Od czasu do czasu fajnie jest coś zamówić lub kupić na mieście. Jednak na co dzień to się nie sprawdzi – drogo i niezdrowo. A domowe jedzenie jest smaczne i nie wymaga wiele wysiłku.

Masz lenia? Zdziałaj kanapkę lub własne musli. Zostało coś z obiadu? Też dobrze – zrób sałatkę, małą zapiekankę lub po prostu podgrzej jutro w pracy. Wystarczy, że przełożysz wszystko do małego pudełka.

4. Wstań 15 minut szybciej

To chyba najprostsza i najbardziej efektywna metoda na udany poranek. Tym bardziej, gdy przygotowałeś się dzień wcześniej. W tym wypadku masz efekt murowany. Masz czas na śniadanie, makijaż, wyjście na wcześniejszy autobus, czy spokojne dopicie kawy.

Gdy nie musisz się spieszyć od samego rana to świat wydaje się o wiele piękniejszy. Ten kwadrans możesz też wykorzystać w zupełnie inny sposób, czyli…

5.  Ćwiczenia zamiast kawy

To całkiem skuteczny sposób na rozbudzenie. Kilka minut intensywnego ruchu pobudzi krążenie oraz podkręci metabolizm na resztę dnia. Oczywiście nikt nie mówi o masochistycznym katowaniu się. Ja na przykład nienawidzę biegać i przyznaje się do tego otwarcie. Zamiast tego wolę rower, ale niestety uczelnia jest za daleko, aby do niej dojeżdżać. Są jednak też inne możliwości. Może będzie Ci odpowiadać kilka minut na skakance, czy parę szybkich ćwiczeń.

6. Nie nakręcaj się

Czeka Cię ciężki dzień? Nie lubisz szefowej? Pokłóciłaś się z koleżankami z grupy? I co teraz? Masz zamiar od samego rana narzekać, bać się i nakręcać? Uwierz mi, że nie ma to sensu. Dobre podejście to połowa sukcesu, a odrobina pewności siebie jeszcze nikogo nie zabiła. Wręcz przeciwnie – umysł wypełnionymi pozytywnymi myślami (tylko nie przesadzaj, nie potrzebujesz stada jednorożców kupkających motylkami) działa zupełnie inaczej. Jest przede wszystkim bardziej kreatywny.

A co do samej pracy. Jeśli Cię nie zadowala to nie narzekaj, tylko rusz cztery literki i zrób coś z tym.

7. Nie trąb

Okey, załóżmy, że olałeś wszystkie wcześniejsze rady, albo jeszcze nie zdążyłeś wcielić ich w życie. Właśnie spieszysz się do pracy i stoisz w gigantycznym korku. Jesteś wściekły. Nie dziwie Ci się. To nie jest przyjemne, ale czy nie spóźniasz się na własne życzenie? Przecież mogłeś nastawić ten idiotyczny budzik kilka minut wcześniej.

Jednak skoro już jest tak a nie inaczej to nie znęcaj się nad całym otoczeniem. Nie trąb, nie wymuszaj pierwszeństwa, nie klnij pod nosem. Korek nie zniknie. Musisz ścierpieć to z godnością, a najlepiej zrób coś pożytecznego lub coś co sprawi Ci przyjemność.

8. Książka, muzyka, podcast

Nie ważne czy stoisz w korku i męczysz się w autobusie, czy niczym paniszcze wozisz się samochodem. Tak jak pisałam – rób co chcesz, ale korek nie zniknie. Jednak mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Ten czas można spędzić naprawdę fajnie.

Słuchanie radia to jest jakaś opcja. Jednak nie zapominaj, że w XXI wieku jest całe mnóstwo audiobooków, słuchowisk i podcastów. Stojąc w korku możesz równie dobrze uczyć się nowego języka, słuchać branżowych wykładów, albo podcastów. Ciekaw znajdziesz na przykład na stronie jakoszczedzacpieniadze.pl.

W autobusie sprawdzi się tradycyjna, papierowa książka, telefon (możesz się nim bawić na milion sposobów) i mp3. Zadbaj tylko o ciekawą play listę. Możesz poprosić kogoś kto jest ważny w Twoim życiu, aby ułożył ją dla Ciebie. Dzięki temu będziesz się uśmiechać za każdym razem, gdy będziesz jej słuchać.

9. Nie szukaj dziury w całym

Gdy jesteś już w pracy to nie psuj sobie humoru od wejścia. Nie doszukuj się i nie wyolbrzymiaj spraw. To normalne, że niektóre dni są trudne. Ba! Są nawet trudne i trudniejsze i zajebiście trudne! Jednak w dużej mierze to od Ciebie zależy jak będzie wyglądał ten dzień. Możesz wszystko widzieć w czarnych kolorach i samemu robić sobie krzywdę, albo dać się zarazić pozytywną energią. Wiem jedno – wyolbrzymianie tylko i wyłącznie nakręca spiralę problemów. W pewnym momencie każda bzdura będzie Cię przerastać. Po co Ci to?

10. Myśl pozytywnie

Choć wydaje się to tak oczywiste to mimo wszystko przypominam – MYŚL POZYTYWNIE i dużo się uśmiechaj. Im lepsze złapiesz nastawienie, tym milej spędzisz dzień. To bardzo prosta zależność.

Źródło zdjęcia: Foter.com

______________________________________________________________________________________________

A czy ty masz jakiś genialny sposób na dobry poranek? Jeśli tak to koniecznie napisz o nim w komentarzu! I śledź stronę, bo mam zamiar wypytać kilku blogerów o ich magiczne sztuczki oraz poranne rozweselacze.

_______________________________________________________________________________________________

Tekst Ci się podobał? Zostaw Like! :)

27 thoughts on “10 sposobów na udany poranek

  1. Oj masz całkowitą rację, ale nie tylko o poranku ludzie się nie uśmiechają. To chyba nasza narodowa przywara: marudzenie, narzekanie i posępna mina. Głupi przykład. Mam niespełna roczną córeczkę, która jest tak ciekawa świata i ludzi, że gdy jedziemy wózkiem do każdego macha, uśmiecha się i wyciąga rączkę. Jak myślisz ile osób się do niej uśmiecha? 1 na 40! Albo nawet nie! Jestem zszokowana! Mieszkałam w LDN – tam 100% nie tylko uśmiechnęło by się do małej, ale i do mnie, a jeszcze połowa by coś zagadała :) Niestety! Ludzi się nie zmieni – ale można zacząć od siebie – szkoda, że w Polsce jakoś jak ziewanie to się nie roznosi :P

    A my zaczynamy dzień od wspólnego śniadania :) Energia, bliskość i uśmiech gwarantowane – wspólne posiłki do podstawa :)

    • AnatomiaZycia pisze:

      Ja dużo czasu spędziłam za granicą. Bardzo podobało mi się we Francji. Tam możesz zagadać praktycznie do każdego. Są też specjalne miejsca, gdzie spotykają się młodzi ludzie. Na przykład na placu Trocadero. Idziesz, siadasz na schodach, oglądasz amatorskie wystąpienie i poznajesz ludzi w około.

    • optymista pisze:

      Popatrz, skarbie, na siebie z boku. Kto tu narzeka jak nie TY?

  2. Marta Odetta pisze:

    No to chyba nie jesteś sama;) Większość tych Twoich punktów spełniam ;) I choć codziennie muszę wcześnie wstać, by wpierw wsiąść do auto, potem tramwaj i na końcu w autobus…Radzę sobie z porankami;) Choć nie ćwiczęz rana, robię to wieczorem ;) Zawsze mam przy sobie książkę, słuchawki i muzykę podczas podróży środkami MPK a wcześniej muzykę w aucie ;) I nawet jeśli czasem ucieknie mi tramwaj, jak dziś ;) Jest ok, bo musi być dobry dzień ;) Pozdrawiam

    • AnatomiaZycia pisze:

      Jak sobie radzisz z wieczornymi treningami? Ćwiczenia pobudzają. Ja na przykład mam problem, aby po nich zasnąć. Muszę się porządnie skatować, aby paść na łóżko i zasnąć jak tylko zobaczę poduszkę ;)

      • Marta Odetta pisze:

        Masz rację pobudzają ale nie mam z tym problemów. Dwa razy w tygodniu chodzę na jogę po pracy, czyli popołudniu reszta dni to joga wieczorna w domu, po tych wszystkich domowych obowiązkach, i gdy kończę ćwiczyć, kąpiel, pisanie i zasypiam gdy zgaszę światło. Gdy się denerwuję, wtedy nie śpię po nocach ;)

        • AnatomiaZycia pisze:

          Joga, aż tak nie pobudza jak na przykład wieczorny aerobik. Ja po prostu podziwiam ludzi, którzy sobie przed snem poskaczą, a potem idą spać jakby nigdy nic. Ja muszę albo odpuścić, albo się tak zmęczyć, że po prostu padnę i tyle.

  3. Marta Bogusławska pisze:

    Zgadzam sie w 100 %… mój poranek mniej więcej tak wygląda…ja z natury jestem osobą bardzo zoorganizowaną…może przez to trochę nudną bo rzadko jestem spontaniczna :p Nie lubię nieprzewidzianych sytuacji, i wszystko planuje grubo do przodu…ale dzieki temu jestem spokojna i rano nie mam właśnie akcji typu… gdzie ten dokument :D

  4. Torbę mam gotową poprzedniego wieczoru, śniadanie zawsze robię rano, wstaję ponad godzinę do wyjścia, więc nie ma pośpiechu. Świetny wpis!

  5. Aneta Witkowska pisze:

    też przygotowuję się wcześniejszego wieczoru, a od tygodnia do poranków dołączyłam ćwiczenia :) polecam!

  6. worqshop pisze:

    fajne rady! to prawda, że dobry plan to podstawa i lepiej jest zacząć dzień bez stresu zamiast w panice biegać po mieszkaniu i niepotrzebnie negatywnie od rana się nakręcać :)

  7. Zenja pisze:

    Uwielbiam zacząć dzień od wody, kawy i prasówki blogerowej. Lubię wcześnie wstać (ale samego wyciągania nóg z łóżka nie lubię) i właśnie to robić dla siebie. Jeszcze otwieram okno, aby słyszeć poranne ćwierkanie ptaszków.

  8. Żeby tylko moje poranki wyglądały JAKOŚ to z przyjemnością zastosowałabym absolutnie wszystkie Twoje dobre rady, bo są serio dobre, ale niestety wstawanie o piątej nad ranem nie sprzyja do celebracji. No cóż, może chociaż jak teraz jestem chora to spróbuję zrobić coś lepszego! :)

    • AnatomiaZycia pisze:

      A może się mylisz? Wstawanie o 5 rano sprzyja pojawianiu się złośliwych Gremlinów, które chowają klucze, wyłączają budziki i dezorganizują poranki. Dlatego warto zadbać o zorganizowanie się oraz odpowiedni nastrój od rana :)

  9. Najgorsze jest negatywne nakręcanie się – od razu jesteś źle nastawiona, i jakby wszystko idzie jak po grudzie. Dlatego lubię cytat z Marka Twaina – „Spędziłem większość życia, martwiąc się o rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.”. Tak smao nie ma sensu martwić się na zapas co i wściekać się na zapas.

  10. Mamine Skarby pisze:

    Chciałabym się stosować do tych wszystkich rad… Bo to z pewnością, by mi pomogło. Ale moim pracodawcą są moje dzieciaczki i to one budzą mnie 15 minut wcześniej niż chcę wstać, a to powoduje całą lawinę moich wpadek :D Idzie kawa zamiast ćwiczeń, a ciężko z zaopatrzeniem, a raczej ze zjedzeniem czegoś na spokojnie :D

  11. Elaine Blath pisze:

    faktycznie, sporo z tych rad się sprawdza;

  12. Negatywne nakręcanie się to najgorsze co może być. Potem to już tylko cały dzień jęczenie i ogólny narzek. A Twoje porankowe sposoby (chociaż osobiście te 15 minut to wolę pospać dłużej :D) z powodzeniem można stosować jako wyznacznik na co dzień. W końcu byłoby piękniej, gdyby każdy myślał pozytywnie i nie doszukiwał się problemów na siłę. :)

  13. simon pisze:

    Dla mnie punkt pierwszy jest jednocześnie ostatnim. Jak go zrobię wychodzi wszystko inne. Jak go nie zrobię pozostałe też się sypią ;)

  14. Andrzej pisze:

    Warto ćwiczyć rano :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *