Dziś opowiem, o moim kulinarnym eksperymencie, czyli domowych ketchupie. Robiłam go mocno na oko. Eksperymentowałam z dodatkami i przyprawami. Efekt? Znowu o mało co nie zabiłam smaku pomidora (wredna bestia czai się gdzieś na granicy wyczuwalności), ale powstała gęsta pasta jest przyjemnie wyrazista w smaku. Chętnie będę ją podjadać jako dodatek do kanapek, albo mięs. Mogę go również podawać na spotkaniach jako aromatyczny dip do przekąsek. Coś czuję, że to będzie hit!