Szczerze? Został niecały tydzień do wyjazdu, a ja nadal nie wierzę. Nigdy nie brałam pod uwagę podróży do Londynu. Ponoć jest tam zimno i ciągle pada. A tu nagle… bach! Świat staje na głowie. Rzeczy, których nigdy nie brałam pod uwagę, nagle są na wyciągnięcie ręki.

Pod wieloma względami 2015 był trudnym rokiem. Tyle razy coś poszło nie po mojej myśli, że w pewnym momencie przestałam liczyć porażki. Zamiast użalać się nad sobą to próbowałam wyciągać konkretne wnioski.

Na ten dzień czekałam jak sześciolatek na Gwiazdkę. Całe wakacje obiecywałam sobie, że w tym roku zaliczę kajaki. Już myślałam, że to tylko czcze założenie, gdy sytuację uratowała Lokalna Organizacja Turystyczna. O ironio ta sama, która zorganizowała Piekielny Rajd Rowerowy. 

Już wiem jak wygląda piekło. Nieziemski skwar i niekończące się połacie złotych, rozgrzanych pól. Pojedyncze drzewa, które dają nie wiele cienia, droga sucha na wiór, a koła grzęzną w sypkim piasku. I ten paskudny, rozgrzany wiatr, który ranił moje płuca. Mogłam zrobić tylko jedno. Jechać dalej. Inaczej znowu się zgubię. 

Ostatnio prowadzę warsztaty kulinarne co tydzień. Okazuje się, że to i tak za mało, ponieważ zawsze jest więcej chętnych niż miejsc. Bardzo mnie cieszy popularność moich zajęć. Mam nadzieję, że dzięki nim zachęcę dzieci do pomagania rodzicom w kuchni, a w przyszłości do samodzielnego gotowania. 

Tym razem wróciliśmy do przepisu na najpyszniejsze ciasteczka na świecie, aby każdy mógł zrobić słodki upominek dla bliskiej mu osoby. W tym celu zostały nawet zakupione dwie nowe wykrawaczki do ciasteczek. Jedna w kształcie ludzika, aby można było zrobić zakochaną parę. Druga jest bardzo nie typowa i według niektórych sprzeczna z ideą dnia zakochanych. Mowa o […]

Ja wiem mój drogi Czytelniku, że pewnie masz mnie już dosyć. Zamiast się skupić na tym, co jest najbardziej istotne to ciągle się chwalę. A to psiak, a to moje pierwsze warsztaty. A teraz jeszcze See Bloggers, które pewnie dla Ciebie jest tak obce, że równie dobrze mogłabym mówić do Ciebie po Marsjańsku, a efekt był by pewnie identyczny.

Kolejne warsztaty za nami! Tym razem piekłam z młodzieżą ciacha z wróżbami. Co z tego, że wyglądały mało tradycyjnie? Kto powiedział, że ciacho z wróżbą nie może mieć kształtu serduszka, kotka, czy supermana? No kto? To tylko my głupi dorośli ograniczamy się pewnymi schematami. Dzieciaki są pod tym względem bardziej swobodne, a co za tym idzie […]

Choć poprowadzenie warsztatów dla młodzieży wiązało się z mnóstwem obaw to wyszło o wiele lepiej niż mogłam się spodziewać. Jestem dumna ze wszystkich uczestników. Tak samo z tych najmniejszych, jak i z tych nieco starszych. Nawet nie zabrakło męskiego pierwiastka. Wszyscy ochoczo pracowali. Nikt nie migał się od wałkowania, czy wyrabiania ciasta. W dodatku okazało się, że pieczenie to naprawdę świetna zabawa!

Choć minęło już sporo czasu od Halloween to nie mogę oprzeć się pokusie przypomnienia jak wspaniale się bawiliśmy w tę wyjątkową, mroczną noc. Było upiornie, strasznie i przede wszystkim bardzo blogowo. Moi goście nie zawiedli. Przybyli tłumnie i pokazali swe najmroczniejsze oblicze. Nie zabrakło różnego rodzaju wiedźm, zombiaków, czy umarlaków.

Halloween wbrew pozorom nie jest nowym wynalazkiem. To tak naprawdę odpowiednik święta, które było obchodzone już setki lat temu. My obchodziliśmy Dziady, a celtowie Samhain. Zresztą w wielu zakątkach świata ludzie wierzą, że tego szczególnego dnia zostają otwarte wrota, które umożliwiają duchom zejść na ziemię. Aby odstraszyć lub zmylić upiorne istoty po prostu przebierają się. […]

To tylko wydaje się takie proste. Wychodzisz na scenę. Dostajesz mikrofon i mówisz. A w kluczowym momencie – nagle i bez ostrzeżenia – zapominasz jak się oddycha. Jednak i tak się cieszę, że mogłam zostać prelegentem na konferencji Włącz aktywność. Ot taki mój mały debiut przed „żywą” publicznością i bezcenne doświadczenie.

Dnia drugiego odwiedziłam Ile de la Cite. To właśnie tutaj znajduje się Katedra Notre Dame. Zwiedzanie warto zacząć od fontanny Saint-Michel, która znajduje się tuż obok brzegu Sekwany. Wygląda jakby wyrastała z jednej ze ścian kamienicy. Choć nazywa się fontanną świętego Michała to tak naprawdę przedstawia świętego Jerzego, który zabija smoka. Dwie mistyczne i majestatyczne bestie, aż proszą się o małą sesję zdjęciową.

Choć ostatni raz w Paryżu byłam jakieś 3 lata temu to czuję się jakbym wróciła do domu. Zresztą nie ma co się dziwić. Wiele razy wsiadałam w autokar, aby przejechać w 24h pół europy. Czasami byłam tu tylko na chwilę. Ot tydzień lub dwa byle tylko jeszcze raz móc poczuć tą nietypową atmosferę Paryża. Innym razem […]

Przede wszystkim nie wpadać na genialny pomysł, że przejedzie się pół europy w dobę i wpadnie się do Trójmiasta jakieś trzy godziny przed rozpoczęciem. To zdecydowanie zły pomysł. Tym bardziej, gdy autokar łapie ponad dwie godziny opóźniania. Wyobrażasz sobie kobietę, która w godzinę jest gotowa do wyjścia? 

Nagle z ciemności wyłaniają się skąpo ubrane kobiety w stroje rodem z Moulin Rouge, a w tle słychać ociekającą seksapilem piosenkę Lady Marmolade. Poruszają się z gracją kusząc swoimi ruchami. W trakcje tańca dwie z dziewczyn dyskretnie pozbywają się nadmiaru ubrań i nagle pojawiają się krwiście czerwone szarfy, a tancerki unoszą się w górę przenosząc swój seksowny taniec w przestworza.

Za mną dwa kolejne warsztaty zorganizowane przez Wymiennikownię i Kolektyw Samo Dobro. Tym razem przekonałam się, że kuchnia wegańska wcale nie musi być monotonna oraz odbyłam podróż na Bliski Wschód.

Wczorajszy dzień był bardzo aktywny i emocjonujący. Zaczął się nietypowo, a skończył w klimatach, które są mi doskonale znane i uwielbiane. Jednak skupmy się na warsztatach. Czy można zorganizować urodziny bez spędzenia całego dnia w kuchni? Ponoć można. Ja już znam sposób! 

Wygląda na to, że i w tym przypadku sprawdziła się stara ludowa prawda – proste rzeczy cieszą najbardziej. Wystarczyło postawić przed nami stół pełen produktów i pozwolić wyżyć się swojej kulinarnej fantazji. Nutka rywalizacji tylko dodawała pikanterii całej zabawie, ale może zacznijmy od początku. 

Macie w życiu tak, że jednocześnie coś kochacie i nienawidzicie? Z jednej strony przeklinacie i zaklinacie, że nigdy więcej, a potem pchani jakąś dziwną siłą wracacie tylko po to, aby popełnić te same błędy? W dodatku nikt nie potrafi zrozumieć Waszej chorej miłości? Też Was podejrzewają o brak piątek klepki lub mało wyrafinowany masochizm? Oby, […]

Bardzo się ciesze, że coraz więcej się mówi o blogach i o możliwościach, które pojawiają się wraz z tworzeniem pewnej przestrzeni w internetach. Nie mam nic przeciwko, gdy to co robię jest doceniane lajkiem, komentarzem, czy po prostu żywą gotówką. Dlatego idąc na spotkanie miałam wysokie oczekiwania. 

Kocham podróżować. Najchętniej kilka razy do roku odwiedzała bym inne kraje. Niestety obowiązki mi na to nie pozwalają. Dlatego ciesze się, że istnieją takie miejsca jak Mercado. Wystarczy jeden wieczór, aby odbyć niesamowitą podróż do dalekiej, słonecznej Hiszpanii. W Mercado mamy okazję poznać smaki, które są nietypowe dla Polskiej kuchni. W sam raz, aby czerpać […]

Muszę się przyznać, że w chwili, gdy zakładałam bloga, w moim słowniku nie istniało takie słowo jak „blogosfera”. Jedyne z czym mi się kojarzył kominek to z idealnym miejscem na spędzenie zimowego wieczoru. Po prostu chciałam stworzyć swoją własną przestrzeń, gdzie będę mogła odsyłać swoich pacjentów lub szybko zaprezentować swoje możliwości. 

Właśnie rozpoczął się mój gorący, płomienny i apetyczny romans. Mam nadzieję, że będzie trwał jak najdłużej, a smakowite dania będą jak najczęściej pieścić moje podniebienie. 

Miałam niebywałe szczęście. Nie dość, że przez zupełny przypadek wygrałam podwójne zaproszenie na Kuchnia+ Food Film Festiwal to jeszcze trafiłam na blok tematyczny, który pochłonął mnie bez reszty. Było o składzie Coca-Coli i było o oszukiwaniu konsumenta – ciekawi?

Czyli o zieleninie, dobrowolnym przebywaniu w jednym pomieszczeniu z całą masą wegetarian i ludzi uwielbiających ekologiczne jedzenie.

Warsztaty z filcowania

Filcowanie to rzecz zdradliwa. Albo to pokochasz od pierwszego pchnięcia igłą, albo szybko się zniechęcisz. Za to każdy, kto przetrwa i zrozumie materiał, z którym pracuje, temu będzie dane tworzyć piękne cuda. Jedyne, co go będzie ograniczać to jego własna wyobraźnia.

Po tarzaniu się w gąbeczkach przyszła pora aby swoją – już pobudzoną – kreatywność przelać na tshirty.

Było skocznie i było też nowocześnie. W ten weekend byłam, aż w dwóch nowych miejscach. Pierwsze to Jumpcity, drugim było Centrum Nauki Eksperyment. Tu każdy znajdzie coś dla siebie. Blisko 200 stanowisk z różnych dziedzin nauki. Praktycznie wszędzie coś się świeci, rusza lub hałasuje.  I jak tu w sobie nie odkryć dziecka?

Inicjatywę! Co prawda kto zaczął, a kto skończył nie wiem do tej pory, ale świętowanie Dnia Blogera w Gdańsku na Targu Węglowym było strzałem w dziesiątkę. Żałuję tylko, że każdy z blogerów nie upichcił czegoś od serca. Prawie wszystkie pyszności przygotowały dziewczyny z Trójmiejskiej solniczki.