Szczerze? Został niecały tydzień do wyjazdu, a ja nadal nie wierzę. Nigdy nie brałam pod uwagę podróży do Londynu. Ponoć jest tam zimno i ciągle pada. A tu nagle… bach! Świat staje na głowie. Rzeczy, których nigdy nie brałam pod uwagę, nagle są na wyciągnięcie ręki.

Na ten dzień czekałam jak sześciolatek na Gwiazdkę. Całe wakacje obiecywałam sobie, że w tym roku zaliczę kajaki. Już myślałam, że to tylko czcze założenie, gdy sytuację uratowała Lokalna Organizacja Turystyczna. O ironio ta sama, która zorganizowała Piekielny Rajd Rowerowy. 

Już wiem jak wygląda piekło. Nieziemski skwar i niekończące się połacie złotych, rozgrzanych pól. Pojedyncze drzewa, które dają nie wiele cienia, droga sucha na wiór, a koła grzęzną w sypkim piasku. I ten paskudny, rozgrzany wiatr, który ranił moje płuca. Mogłam zrobić tylko jedno. Jechać dalej. Inaczej znowu się zgubię. 

Pamiętaj – najbliższy weekend jest Twój. Rozejrzyj się po okolicy. Na pewno coś się dzieje. Najlepiej spakuj się i wyjedź. To tylko dwa dni, a gwarantuje Ci całą masę wspomnień, które zachowasz do końca życia.

Czy Tobie też rehabilitacja kojarzy się z nudnym i mozolnym wykonywaniem w kółko tych samych ćwiczeń?* Ty jesteś dorosły. Ty rozumiesz, że to dla Twojego dobra. Dzieci przy tradycyjnych ćwiczeniach najzwyczajniej w świecie się nudzą. Możesz albo bezradnie rozłożyć ręce, albo zrobić wszystko co w Twojej mocy, aby zapewnić im odrobinę frajdy.

Świat gier pochłania Cię bez reszty. Wystarczy chwila nieuwagi i stracisz kontakt z rzeczywistością. Kilka godzina przed komputerem jest jak chwila, a ty czujesz się jak bożyszcze, które jest w stanie pokonać każdego wroga. Znasz to uczucie?

Zastanawiałeś się kiedyś, czym jest wysiłek fizyczny? W końcu się dużo mówi o roli ruchu w naszym życiu, o byciu fit, o spalaniu kalorii. Niby coś tam pewnie słyszałeś, o tym, że aby zachować sylwetkę Adonisa lub posągową figurę bogini musisz więcej spalać niż dostarczać. Ale jak to w zasadzie jest?

Pora odświeżyć pomysł stworzenia Rowerowego Poradnika. Wiesz, takiego od laika dla laika. Jeśli tylko jesteś w stanie wybaczyć mi zwłokę to chętnie Ci udowodnię, że rowerowanie to naprawdę genialna sprawa. W dodatku mam dla Ciebie mały, szybki i przyjemny konkurs.

Dnia drugiego odwiedziłam Ile de la Cite. To właśnie tutaj znajduje się Katedra Notre Dame. Zwiedzanie warto zacząć od fontanny Saint-Michel, która znajduje się tuż obok brzegu Sekwany. Wygląda jakby wyrastała z jednej ze ścian kamienicy. Choć nazywa się fontanną świętego Michała to tak naprawdę przedstawia świętego Jerzego, który zabija smoka. Dwie mistyczne i majestatyczne bestie, aż proszą się o małą sesję zdjęciową.

Choć ostatni raz w Paryżu byłam jakieś 3 lata temu to czuję się jakbym wróciła do domu. Zresztą nie ma co się dziwić. Wiele razy wsiadałam w autokar, aby przejechać w 24h pół europy. Czasami byłam tu tylko na chwilę. Ot tydzień lub dwa byle tylko jeszcze raz móc poczuć tą nietypową atmosferę Paryża. Innym razem […]

Ledwo roztopi się śnieg i wyjdzie słońce, a my już myślimy o wakacjach w ciepłych egzotycznych krajach. Jest tylko jeden problem – trzeba tam dolecieć. Każdy lot zaczyna się od żmudnej, nudnej i przewidywalnej instrukcji. Nie ukrywajmy. Osoby, które latają raz do roku pewnie chętnie posłuchają, ale po 10 razie każdy ma dość. Ale jak […]

Rowerowa Wielkanoc

Jestem z siebie dumna. Bardzo. Nie tylko nie pękłam podczas przeciągającego się śniadania, ale przede wszystkim zmobilizowałam się do wyjścia na rower. Bałam się, że po dwóch tygodniach przymusowej przerwy za nic nie dam rady wyjechać poza swoją dzielnicę. A tu proszę… Nie tylko pobiłam swój rekord, ale również wpadłam na świetny pomysł. Ciekawi?

Macie w życiu tak, że jednocześnie coś kochacie i nienawidzicie? Z jednej strony przeklinacie i zaklinacie, że nigdy więcej, a potem pchani jakąś dziwną siłą wracacie tylko po to, aby popełnić te same błędy? W dodatku nikt nie potrafi zrozumieć Waszej chorej miłości? Też Was podejrzewają o brak piątek klepki lub mało wyrafinowany masochizm? Oby, […]

Słabo mi się robi za każdym razem, gdy ktoś mi sugeruje, że powinnam biegać. Przecież to taka frajda wstawać o 6 rano. Ciemno, zimno, a ja mam się cieszyć, że wyskakuje godzinę przed pracą z ciepłego łóżka. I to niby ja jestem masochistką?!

Ilu specjalistów, tyle metod i sposobów na odchudzanie. Jedni będą promować bieganie, jako jedyną słuszną metodę, drudzy będą Cię namawiać na wegetarianizm. Czasami przebrnięcie przez gąszcz cudownych porad  może przyprawić przeciętnego Kowalskiego o zawrót głowy. 

Matka Natura ma niezłe poczucie humoru. Mamy luty, a na dworze jest bardzo wiosennie. To idealny czas, aby przypomnieć wszystkim leniuszkom, że jeśli do tej pory nie ruszyli swoich okrąglutkich czterech literek to najwyższa pora wstać z kanapy! Zgrabna figura same się nie zrobi. 

Rok w rok obiecywałam sobie dokładnie to samo: eksplorację piwnicy w poszukiwaniu zaginionych sanek. Wyprawa zaiste groźna i niebezpieczna dla życia i zdrowia nieprawionego poszukiwacza przygód. Nigdy nie wiesz co się czai w ciemnościach, ani kiedy zawali się ta cała góra skarbów. Z duszą na ramieniu zeszłam w czeluści. Drżącą ręką przekręciłam kluczyk. 

Mam to szczęście, że do Sopotu mam rzut kamieniem. Wystarczy 20 minut, abym mogła znaleźć się na tętniącym życiem Monciaku, poczuć morską bryzę i przejść się po gorącym piasku.

Jestem prawdziwą szczęściarą. W połowie wakacji, tuż pod moim nosem, powstał fitness na świeżym powietrzu. Co prawda narządów na nim nie znajdziemy, ale przyrządy już tak. Jest ich mało i są w tej chwili główną dziecięcą atrakcją, ale i tak jestem przeszczęśliwa.

Endorfinki szaleją!

Dawno nie wróciłam do domu tak szczęśliwa, wyhasana i pełna energii zarazem. Pełna dzicz i odstresowanie po całym tygodniu zaliczone. Mało tego! Od soboty w Jumpcity prócz trampolin znajdziemy basen z gąbkami. Dzięki niemu, wraz z moimi znajomymi, odkryliśmy w sobie wieczne dziecko. 

Pamiętacie wrażenia z Małpiego Jaru? Tak, tego miejsca z gdańskiego ZOO, gdzie utknęłam na linach na co najmniej godzine i naklęłam się na przynajmniej rok z góry? Postanowiłam sprawdzić czy tylko miałam zły dzień i nie ma się, czym przejmować, czy może powinnam poćwiczyć. 

400 metrów kwadratowych trampolin brzmi świetnie, prawda? Można się wyskakać i wyszaleć do woli. Zapewniam, że nawet taki laik jak ja jest w stanie w ciągu kilku minut nauczyć się jak robić podstawowe obroty w powietrzu z pięknym, popisowym lądowaniem na pupie. 

Proszę, obym nigdy nie wyrosła z uwielbienia dla ZOO. Tym bardziej, że to, które znajduje się w Gdańsku w Oliwie jest po prostu piękne. Ogromna, świetnie przemyślana przestrzeń i duże, pomysłowe wybiegi dla zwierząt. A wszystko otoczone pięknymi alejkami i zielenią. 

Z dołu wszystko wyglądało na proste. Pełno lin, desek i innych cudów. Poruszały się zapraszająco w oczekiwaniu na kolejnych śmiałków, ale zlekceważenie tych potworów było moim ogromnym błędem. One jeszcze miały pokazać, na co je stać! 

Niebo pokrywa gęsta szaro granatowa warstwa chmur. Wszyscy się gdzieś spieszą – prawdopodobnie chcą uciec przed zbliżającym się deszczem. Tymczasem na meksykańskim żaglowcu Cuauhtemoc jest tłoczno, gra muzyka, a marynarze z uśmiechem pozują do zdjęć.  

Nic nie widać. Na oślep szukam ściany i linii przede mną. Boisko muszę sobie wyobrazić. Nasłuchuję… Wiem, że gdy piłka poleci w moją stronę usłyszę dzwoneczki i mam tylko chwilę aby ją przekazać komuś z mojej drużyny lub odrzucić.

W końcu mamy upragnione wakacje. Wielu z nas już od jakiegoś czasu regularnie biega, jeździ na rowerze lub ćwiczy  ciągle pracując nad figurą do stroju kąpielowego. Ale czy wiesz po jaki napój powinieneś sięgnąć po intensywnym wysiłku?

Ciemne, ciężkie chmury nie zapowiadały udanego wieczoru. Zimno i wizja kilkugodzinnego moknięcia były bardzo zniechęcające, ale tylko raz w roku zwykły śmiertelnik ma okazję do zwiedzania zamkniętych muzealnych zakamarków, podziwiać rzadko wystawiane eksponaty czy swobodnie rozmawiać z XVIII wiecznymi mieszkańcami Gdańska, legionistami lub damami zamieszkującymi stare kamienice.

Długi weekend to czas kiedy możemy zwolnić i odpocząć. Tylko kto powiedział, że musimy zalec przed telewizorem? A jedyna aktywność ruchowa to palec przełączający programy? Ewentualnie w ekstremalnych wypadkach spacer do lodówki i z powrotem?