Nie chciałam pisać o Deklaracji Wiary. W zasadzie te słowa piszę z ogromnym bólem, ponieważ całą akcję uważam za jedną wielką farsę.

Często mówię o swoich doświadczeniach, jakie zdobyłam ucząc się na masażystkę i fizjoterapeutkę (KLIK). Początki były trudne. Głównie chodziliśmy po szpitalnych salach i zapoznawaliśmy się z realiami. Wielu pacjentów leżało w łóżkach od bardzo dawna. Nie mogli samodzielni nic zrobić. Część z nich śmiało można było nazwać martwymi za życia – zero kontaktu, zrozumienia i te oczy nieprzytomnie wlepione w sufit. Jedni jęczeli i wołali, drudzy w ciszy czekali, aż ich czas dobiegnie końca. Nie wiem, kto przerażał mnie bardziej. Studencie – witamy na neurologii. 

Po 21 tygodniach praktyk wyszłam ze szpitala silniejsza, ale też pełna pokory. Wtedy nie tylko uświadomiłam sobie kruchość ludzkiego życia, ale też fakt jak bardzo jesteśmy im potrzebni. Zresztą nie tylko my fizjoterapeuci, którzy przywracamy wiarę w wyzdrowienie, ale również lekarze czy pielęgniarki.

Empatia, ciepło, zrozumienie, motywacja – to tylko część tego, czym dzisiaj się kieruję. A tu naglę wpada mi w ręce taka śmieszna Deklaracja Wiary. Przecież Ci chorzy potrzebują naszej pomocy! I co? Mam człowieka skazać na cierpienie tylko, dlatego, że jakiś lekarz nie chce wykonać tego, do czego się uczył tyle lat? 

Dla mnie to nie jest istotne, że na samej górze jest napisane, iż deklaracja dotyczy „lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej”. To tylko kwestia czasu, aby jakaś inna specjalizacja zaczęła krzyczeć, że oni też mają prawo do kierowania się Boskimi Zasadami! 

Deklaracja Wiary

Źródło Flickr

 

Lekarze od samego początku wiedzą, że stają z Panem Bogiem w szranki. To niebezpieczna gra. Mowa tu choćby o chirurgach, którzy stawiają na szali swoje dusze, aby uratować czyjeś życie. Bo przecież skoro Bóg pozwolił, aby człowieka zmasakrowało to, jakie prawo mamy wysyłać karetki na miejsce wypadku?

 

Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Na przykład, po co komu pielęgniarki? Bóg chce, aby Ciebie bolało – przyjmij to na klatę i módl się! Może nadejdzie cudowne uzdrowienie. Fizjoterapeuci też nie są nam potrzebni. Zupełnie nie wiem dlatego uczę się tyle lat. Widocznie dane było człowiekowi urodzić się upośledzonym, a ja walcząc ze skoliozami, udarami, czy endoprotezami po prostu niszczę boski plan! Czy to jest ten moment, w którym powinnam zacząć bać się piekielnych otchłani? 

 

 

Wracając do ginekologów – wiedzieli, na co się piszą. Nikt przed nimi niczego nie ukrywał. Nikt nie tworzył utopijnych wizji. Oni się zgodzili na zasady, jakie rządzą tym światem, a więc powinni wziąć na barki odpowiedzialność za podejmowanie trudnych decyzji.

 

Mowa tu między innymi o in vitro, aborcji, czy choćby trywialnym przypisywaniu tabletek, jeśli prezerwatywa nie wytrzyma tępa naszego współżycia. Dlatego to, co przeczytałam w Deklaracji Wiary uważam po prostu za śmieszne, nielogiczne i w ogóle kategorycznie wykluczające takiego człowieka z grona lekarzy.

Źródło Flickr

Źródło Flickr

Poniżej jeden z bardziej ciekawych fragmentów:

UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne:
– ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca,
– moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga.

W zasadzie to wiele wyjaśnia. Żyjemy w Katolickim kraju, a więc NFZ chyba próbuje się dostosować do oczekiwań społeczeństwa. Idąc tym tropem, po co komu lekarze, przychodnie i szpitale? Zostawmy wszystko „Bogu i prawom natury”! Stwórzmy zamknięte umieralnie i getta dla chorych. Tych niesprawnych i bliskich boskiego sacrum wrzućmy od razu do katakumb, aby ich ciała mogły gnić w świętym spokoju. Lekko chorym przypisujmy pielgrzymki i zdrowaśki jako lek uniwersalny.

Panie Boże, chroń Nas od takich lekarzy! Mam nadzieję, że szybko powstanie lista lekarzy ateistów, bo tylko przy takim będę czuła się bezpiecznie. 
Main photo from flickr

6 thoughts on “Czy lekarz ma prawo do czystego sumienia?

  1. Zgadzam się z tym co napisałaś, ale obawiam się, że to walka z wiatrakami.

    Autentycznie zadziwia mnie, że w dzisiejszych czasach ktoś decyduje się zostać lekarzem (jakiejkolwiek specjalności), a potem odmawia wykonania pewnych zabiegów, ordynowania lekarstw bo to niezgodne z jego sumieniem. Mówiąc brzydko: widziały gały co brały.

    To coś jakbym np. ja wstąpił teraz do zakonu kontemplacyjnego i po złożeniu ślubów stwierdził, że sumienie mi nie pozwala skazywać swojego ciała na bezruch, więc będę 3 razy w tygodniu śmigał do fajnej siłowni w pobliskim miasteczku.

    Boję się też, że odwoływanie się do swojego sumienia może doprowadzić do sytuacji, że któryś znachor powie:
    „sumienie mi nie pozwala amputować ci obu nóg człowieku, bo świadomie musiałbym cię okaleczyć. W związku z tym odstępuję od zabiegu. Rozumiem, że być może umrzesz, ale sumienie górą”

    • AnatomiaZycia pisze:

      Spokojnie, poczekamy, aż panie w mięsnym stwierdzą, że sumienie nie pozwala im sprzedawać rąbanki ;)

  2. Adam Sass pisze:

    A propos Deklaracji Wiary: Teolodzy już ok. VII wieku n.e. stwierdzili, ze niesienie pomocy w cierpieniu jest rzeczą słuszną i czynem miłosierdzia. Więc wszelkie takie sytuacje są raczej mało prawdopodobne…. przynajmniej jeżeli chodzi o katolików i chrześcijan w ogóle. Z Muzułmanami może być gorzej, tam każdy Imam sam stwierdza, co jest Halah(zgodne z wolą Allaha),a o Haram(niezgodne z wolą Allacha).

    Wielu katolików nie bardzo zresztą wie, w co wierzy a poglądy mają z lekcji religii w podstawówce. Dlaczego uczęszczanie ma Mszę jest ważne, dlaczego kremacja jest niechrześcijańska pomimo jej praktycznych zalet, dlaczego mamy wolną wolę czy wreszcie dlaczego Bóg pozawala na zło.

    Są też jednak sytuacje zabawne. Ostatnio moja Babcia mało nie padła kiedy tłumaczyliśmy jej, ze Jezus był Żydem… jako syn Maryi(Żydówki) był Żydem… . A mi i bratu oberwało się ze bluźnimy… :P

    • Chyba najtęższe umysły nigdy nie będą w stanie wytłumaczyć dlaczego „prawdziwi katolicy” deklarują głęboką wiarę w Boga i jego syna Jezusa, jednocześnie wieszając psy na narodzie żydowskim.

    • AnatomiaZycia pisze:

      Bardzo podoba mi się Twoje pierwsze zdanie – ” Teolodzy już ok. VII wieku n.e. stwierdzili, ze niesienie pomocy w cierpieniu jest rzeczą słuszną i czynem miłosierdzia.” I jest to w zasadzie kolejny powód, przez który nie rozumiem całej tej sytuacji.

  3. seba pisze:

    Witam. Zauważyłem pewne niedopowiedzenia w artykule jak i w komentarzu. Zacznę od tego, że każdy ma prawo do życia zgodnie z wyznawanymi przez siebie wartościami. Kolejną sprawą jest fakt, że chrześcijaństwo nie jest przeciwne ingerowaniu w los człowieka. Prezentowane treści można nazwać treścią filozoficzną jednak totalnie przeciwną do deizmu. Pani wypisuje bzdury! Nie znając ani teologii chrześcijańskiej, a o filozofii już nie mówię. Największym dowodem negującym pani poglądy jest Biblia (Święta Księga Chrześcijan). Jezus nie jednokrotnie uzdrawiał ludzi, którzy byli pokrzywdzeni przez los.
    Co do komentarza: „…Teolodzy już ok. VII wieku n.e. stwierdzili, ze niesienie pomocy w cierpieniu jest rzeczą słuszną i czynem miłosierdzia”. – Teolodzy VII w. n.e to jak nie patrząc teolodzy chrześcijańscy.
    Artykuł nierzetelny. Oparty jest na braku wiedzy, a ta jest kluczem do zrozumienia myślenia i postępowania człowieka. Życzę dużo mądrości i pomyślności. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *