Jest duże prawdopodobieństwo, ze jesteś kobietą. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego chcą mnie czytać głównie kobiety, ale niech Wam będzie. Równocześnie mam nadzieję, że płeć piękna wybaczy mi dzisiejsze barbarzyństwo, gdyż kolejne (równie dla mnie nie zrozumiałe) statystyki wskazują, że nie grasz w gry komputerowe, a cały dzisiejszy wpis będzie im poświęcony.

Jeśli mimo wszystko przeczytasz ten tekst, ale nie będzie on dla Ciebie zrozumiały to podeślij go swojemu chłopakowi lub przyjacielowi i użyj go jako tłumacza. 

Wyobraź sobie te cudownie zmarnowane chwile swego życia

Wyobraź sobie, że marnujesz je każdego dnia. Dzień w dzień siedzisz, klikasz i nabijasz statystyki lub zdobywasz itemki (dla niewtajemniczonych to coś w rodzajów przedmiotów mocy lub innego, specjalnego zastosowania). Wiem, że to uwielbiasz. Kolejna zarwana noc jest tym samym co denaturat dla spragnionego kloszarda. Świat gier Cię niszczy, a ty i tak je kochasz. Mało tego! Uparcie wierzysz, że to miłość odwzajemniona! 

 

A czy zastanawiałeś się dlaczego kochasz gry?

Wybierasz świat. Jeden. Ten najbliższy Twoim fantazjom. Inne to tylko dodatki. Coś na kształt sukienek, które są zmieniane w zależności od nastroju. 

Odpowiadasz na proste pytanie: ciemna, czy jasna strona mocy (polecam tą pierwszą – ponoć mają kawę)? Chcesz zniszczyć, czy uratować świat? Tkwi w Tobie bohater, czy może jednak, jak przystało na życiowego frustrata, chcesz posmakować czegoś innego?

Tak tworzy się postać. Starzy wyjadacze, którzy zjedli zęby na MMRPG powiedzą Ci jedno i to samo. Najlepsze postacie to te, które są czymś w rodzaju Twojego alter ego. W pewnym sensie są Tobą, a w zasadzie najlepszą wersją Ciebie samego. Każda z najlepszych naszych postaci jest nie tylko odbiciem nas samych, ale przede wszystkim kiepską próbą nadania realnych kształtów swoim marzeniom. 

Aby było zabawniej jestem tego najlepszym przykładem. Wszystkie moje postacie, które mogłam stworzyć bez żadnych ograniczeń miały jeden wspólny rdzeń – umiejętność poskramiania magi żywiołów oraz niwelowanie skutków ubocznych po spotkaniu ze zdecydowanie silniejszym przeciwnikiem. 

Na szczęście w okolicach liceum przyszło opamiętanie. Dziś z dumą mogę powiedzieć, że zaczynam być najlepszą wersją siebie, ale w realnym świecie. Ba! Nie tylko umiem zrehabilitować człowieka po wypadku (tu w roli silniejszego przeciwnika często występuje zbyt bliskie spotkanie z samochodem). Jak mam dobry dzień to nawet poskromie płomienie w kuchni, wyczaruję ciepłą wodę w łazience lub zrobię pięciogwiazdkowy pałac z piasku w przydomowej piaskownicy. 

Dopieszczanie szczegółów

Jak już znajdziesz postać, która jest ucieleśnieniem Twoich pragnień (czasem jest to proces bardzo długotrwały) to dopiero zaczyna się zabawa. Cieszysz się nie tylko z każdego zaliczonego questu, ale przede wszystkim z rosnących statystyk. 

Po każdej sesji jesteś z siebie coraz bardziej dumny. 

O! Mogę już tworzyć kulę ognia. 

Tak! Udało się! Mam ten zwój, który przywołuje pupilka samego Lorda Ciemności. Jeszcze tylko zdobędę Purpurowy Kamień Wiedzy, aby go odczytać i świat padnie u mych stóp. Buhahahaha! (Tak, to miała być kiepska imitacja śmiechu szaleńca). 

Każdy poziom coś wnosi do Twojej postaci. Pielęgnujesz ją, dbasz o nią, ba! Dbasz nawet oto, aby miała dobrych wirtualnych przyjaciół. Poświęcasz na to wiele godzin swojego życia. 

 

A gdyby tak zainwestować w real?

Rzeczywistość też może być ciekawa. Tym bardziej, jeśli znajdziesz coś co Cię kręci. Nie ma nic prostszego. Rób to co sprawia Ci frajdę. Znajdź cel i zacznij zbierać punkty doświadczenia. Sprawdź też jakie będą potrzebne profesje, specjalizacje lub dodatkowe umiejętności. Być może okaże się, że aby zostać ekspertem w swojej dziedzinie będziesz musiał zmierzyć się z… gotowaniem? Powiadają, że najkrótsza droga wiedzie przez żołądek do serca, czy jakoś tak. W każdym bądź razie nie polecam próby otrucia przyszłego wspólnika lub małżonka. 

A więc za co tak kochamy gry komputerowe?

Prawdopodobnie dlatego, że nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Jednak po każdej sesji widać efekty. Masz zgubne złudzenie, że sztucznie kreowane życie jest lepsze. Tutaj, a raczej tam, wszystko jest możliwe, prawda? Przecież to takie proste. Wystarczy miecz lub księga czarów. Zapewniam Cię, że w świecie realnym również możesz osiągnąć wszystko to czego pragniesz. Tylko przestań marnować swój czas. 

Źródło Foter

Źródło Foter

 

Game over

Gry dają ułudę bezpieczeństwa. Możesz setki razy popełnić ten sam błąd. Najwyżej zginiesz i wgrasz save’a lub zresetujesz postać. Masz świadomość, że w każdej chwili możesz zacząć od nowa pisać swoją historię. 

 Niestety w świecie rzeczywistym nie jest to takie proste. Ten wirtualny przyciąga jak magnes. Tu jesteś nikim, ale tam? Zabójca idealny. Boss rozwojowej gildii. Dusza towarzystwa. 

To takie proste. W świecie gier możesz osiągnąć wszystko dzięki pracy własnych rąk. Smutna prawda jest taka, że w realu jest dokładnie tak samo. Wystarczy, że te dwie lub trzy godziny dziennie poświęcisz na zdobywanie dodatkowych poziomów w swoim życiu. Zdobądź grupę znajomych, rób dokładnie to samo co zrobił byś w ulubionej grze, aby zostać szefem faktorii. No… może poza zabiciem poprzedniego właściciela. A tak? Hulaj duszo.

Źródło zdjęcia tytułowego – Foter

_______________________________________________________________________________________________

Tekst Ci się podobał? Zostaw Like! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *