Nic nie widać. Na oślep szukam ściany i linii przede mną. Boisko muszę sobie wyobrazić. Nasłuchuję… Wiem, że gdy piłka poleci w moją stronę usłyszę dzwoneczki i mam tylko chwilę aby ją przekazać komuś z mojej drużyny lub odrzucić.

Goaball jest grą drużynową dla niewidomych i słabowidzących. Jest również jedną z dyscyplin na paraolimpiadzie. To właśnie ta gra zakończyła się otartymi kolanami i zdrową lekcją pokory.

Zasady: Grają dwie drużyny, każda składa się z trzech graczy. Dla wyrównania szans każdy z uczestników ma zaklejone oczy oraz założone nieprzeźroczyste gogle.

Gra trwa 2 razy po 12 minut. Toczy się ona na boisku o wymiarach 9x18m. Każda połowa jest podzielona na trzy strefy: bramkową ( gdzie bramka zajmuje całą szerokość boiska i jest wysoka na 1,3 m ), rzutu i środkową. Wszystkie linie są wyklejone plastrem, pod którym znajduje się sznurek, który łatwo wyczuć. Przypominam, że gracze nic nie widzą. Muszą polegać na słuchu i dotyku nie tylko w kwestii położenia piłki i reszty zawodników, ale również zdawać sobie sprawę ze swojego położenia względem boiska. Niestety sprawia to ogromne trudności. Nie raz przyłapałam się na tym, że ściana po mojej lewej pojawiła się z nikąd, a przecież byłam przekonana, że tam jest przeciwna drużyna! Piłka musi być toczona i podczas rzutu musi dotknąć strefy rzutu. Drużyna ma tylko 10 sekund na odrzucenie piłki. Są również przewidziane rzuty karne za przewinienia.

Piłka jest bardzo ciężka. Waży 1,25kg i każde z nas unikało jak mogło uderzenia piłką w twarz. Nikt nie chciał ryzykować niepotrzebnego rozlewu krwi. Jedynym sposobem zlokalizowania piłki jest dźwięk dzwoneczków, które się znajdują w jej środku.

Choć zasady są stosunkowo proste to sama gra potrafi sprawić trudności. Ściany i inni gracze ( w szczególności z Twojej własnej drużyny! ) pojawiają się znikąd wprost na torze lecącej piłki. Ciągle z czymś lub z kimś się zderzasz, co chwile uderzasz kolanami lub dłońmi o podłogę. A nawet gdy już oswoisz się z dźwiękiem zbliżającej się piłki to musisz się jeszcze zgrać z pozostałą częścią drużyny aby obronić bramkę! Wszystko to razem wzięte sprawia, że czasem już po jednej rundzie człowiek ma ochotę zejść z boiska, a tu czeka drugie 12 minut!

Nie zostaje mi nic innego jak mój cichy podziw dla osób, które osiągają dobre wyniki i zdobywają medale na paraolimpiadzie. Sama na własnej skórze przekonałam się jak trudno jest przestać polegać na swoich oczach w szybko zmieniających się warunkach oraz dotrzymać kroku towarzyszą i jeszcze zwyciężyć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *