Oglądacie Master szefy i inne takie? Co jakiś czas trafia się zadanie specjalne, eliminacyjne, czy jak zwał tak zwał. W każdym razie ma być mega trudno. Parę razy widziałam przerażenie w oczach uczestników, gdy usłyszeli, że mają zrobić idealne jajka w koszulkach. Okazuje się jednak nie taki diabeł straszny jak go Master szefy malują. Jajka, choć nieco pokraczne, wychodzą już za pierwszym podejściem. Nie trzeba do tego ani magistra, ani jakiejś wyższej technologii. W zasadzie nie różni się to wiele od zwykłego gotowania jajek – potrzebujesz dokładnie tych samych rzeczy: garnka (choć tu się przyda nieco większy), wody i jajek. No… może jeszcze odrobina octu nie zaszkodzi. 

Potrzebne składniki:

  • jajka (proponuję po 2 na głowę) 
  • 2 łyżki octu
    dodatkowo: sól i pieprz do smaku oraz to z czym chcesz zjeść jajko. Mogą być na przykład grzanki lub jako dodatek do obiadu. 

Jajka w koszulkach

 

Przygotowanie:

  1. Bierzemy spory garnek i napełniamy go wodą do trzech czwartych wysokości. Dodajemy 2 łyżki octu. Stawiamy na gaz i gotujemy. 
  2. W między czasie przygotowujemy jajka. Trzeba wbić każde do osobnej miseczki. 
  3. Gdy woda się zagotuje bierzemy łyżkę i szybko mieszamy, aż powstanie wir. A teraz szybko. Weź miseczkę, włóż ją do garnka tak, aby krawędź była jak najbliżej wody i przechyl ją jednym, szybkim ruchem. Pozwól, aby całe jajko przelało się w sam środek wiru. Białko powinno się owinąć w około żółtka, ale zawsze możesz mu nieco pomóc za pomocą łyżki. 
  4. Jajko potrzebuje od 2 do 3 minut. Najlepiej wyciągać je łyżką cedzakową na papierowy ręcznik, aby pozbyć się nadmiaru wody. 

Uważaj na:

  • O świeżości jajek chyba nie muszę pisać, prawda? Wiadomo – jak śmierdzi to wyrzucamy. 
  • Gdy woda się zagotuje zmniejsz nieco gaz. Woda ma się nadal gotować, ale nie jest wskazane, aby szalenie bulgotała.
  • Robienie wiru naprawdę pomaga. Specjalnie przy pierwszym podejściu po prostu wlałam jajko próbując delikatnie zagarniać białko łyżką. Niestety się nie udało. Rozpłynęło się. Rozpaciało. I nie wyglądało apetycznie. Wiry są jednak dobre. Zresztą chyba sam widzisz różnice między tymi dwoma jajkami?

Jajka w koszulkach

Jajka robione dwoma metodami – jedno z wirem, drugie bez. Zgadnij które jest które :)

 

Moja ocena:

Proste. Wręcz banalnie proste. Za to dawno nie jadłam tak pysznego żółtka. Jest to chyba jedyna dopuszczalna forma jajek na miękko. 

W dodatku łatwo zaimponować takim śniadaniem. W końcu (z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu) jajka w koszulkach urosły do rangi kuchni ekskluzywnej. A pracy tyle co nic. Więcej muszę się napracować przy omlecie dla całej rodzimy. A efekt? Piorunujący! 

Nie musisz dodawać sosu holenderskiego. Nie dość, że ponoć jest trudny do zrobienia (aha, pewnie tak samo jak te przeklęte jajka w koszulkach) to jeszcze diabelnie kaloryczny. Wystarczy jak podasz chrupkie pieczywo (ja upiekłam grzanki w tosterze). Będzie można je maczać w przepysznym, płynnym żółtku. 

I voila. Smacznego! 

A teraz powiedz mi – będziesz odważny i też spróbujesz zrobić takie królewskie śniadanie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *