Chaos potrafi mieć swój nieodparty urok. Jednak na co dzień się po prostu nie sprawdza. Przytłacza Cię milion spraw. W tym całym bałaganie gubisz się, co jest najważniejsze, co można przełożyć, a co w zasadzie robimy bardziej z przyjemności niż potrzeby chwili

Owszem, kalendarz to fajna rzecz. Możesz wpisać w niego spotkania, daty ważnych eventów, czy etapy powstawania projektów. Równie świetnie sprawdzi się do zapisywania myśli i pomysłów. Jednak trochę głupio wpisywać w niego codzienne obowiązki, czy etapy jakie chcemy osiągnąć na przykład w procesie rehabilitacji. Tym bardziej, że nie można sobie założyć, że w tym tygodniu poćwiczę dłoń, w przyszłym przedramię, a na koniec ramię i za góra miesiąc będzie już wszystko okey. Proces dochodzenia do siebie wymaga czasu i jest uzależniony od indywidualnych możliwości, zaangażowania, czy chociażby trafności postawionej diagnozy. Wracając do kalendarza – raz wpisane dane mogą zostać co najwyżej skreślone i przepisane. Lada chwila będzie w nim więcej bazgrołów niż przydatnych informacji. Koniec końców kalendarz przy natłoku informacji traci na swojej przydatności. 

Co innego kanban. 

Kanban (z japońskiego kan – widoczny; ban – kartka papieru) to metoda sterowania produkcją, która powstała w latach 50 w zakładach Toyoty. Dzięki tej metodzie mieli ograniczyć straty. 

Przy odrobinie dobrej woli Kanban sprawdzi się również w Twoim domu, w tworzeniu projektów, czy jako ciekawe i praktyczne uzupełnienie procesu usprawniania. 

Dlaczego Kanban?

Przede wszystkim przygotuj tablicę lub dużą kartkę papieru. Podziel ją na trzy części – To do (do zrobienia), Doing (robione) oraz Done (zrobione). Przygotuj też cały zestaw karteczek samoprzylepnych. Polecam te ciut droższe, bo nie ma nic gorszego niż ganianie za odpadającymi świstkami. W dodatku dobrze, jeśli będą kolorowe. Wtedy każdy kolor może odpowiadać za inny rodzaj zadania, albo za jego ważność. 

Na przykład mamy żółte, zielone i czerwone. Mogą one odpowiadać kolejno za obowiązki domowe, prace oraz projekty. Albo za rzeczy mało ważne, ważne i ważniejsze. Można też inaczej. Podziel obowiązki na wszystkich domowników: żółte dla córki, zielone dla głowy rodziny, a czerwone dla Ciebie. Możliwości jest dużo.

TO DO – tu wklejaj kartki z informacjami, co jest do zrobienia. Może to być wszystko od zamiatania podłogi, zakupy, przegląd szafy, czy przypomnienie o wypisaniu dokumentów, odrobieniu pracy domowej, napisaniu rozdziału magisterki i tak dalej i tak dalej. 

DOING – wrzuć tu wszystko co jest rozpoczęte i wymaga dokończenia. Dzięki temu nawet, jeśli porzucić coś w połowie to nie zapomnisz do tego wrócić. 

DONE – nic milej nie połechcze Twojego ego niż świadomość ile rzeczy zostało dzisiaj zrobione. To taka mała nagroda za ciężką pracę. Można też w ten sposób rozliczyć domowników z ich obowiązków lub łatwo zapanować nad różnymi etapami projektów. 

Wersja dla Pacjentów

PROBLEM – dobry fizjoterapeuta podczas wywiadu powinien dowiedzieć się nie tylko, co jest realnym problemem, ale również porozmawiać o indywidualnych potrzebach. Na przykład mamy pacjenta po wylewie. Celem fizjoterapeuty będzie „podniesienie” go z łóżka i ponowna nauka chodu. Pacjent natomiast przez całe życie był praworęczny, a tu klops! Prawa odmawia posłuszeństwa, za to lewa – niby sprawna – ale ni jak nią coś dźwignąć, albo się ogolić. 

REHABILITACJA – tu wklej karteczki z informacjami, co aktualnie jest jest ćwiczone. Możesz nawet na nich zaznaczać punktami, albo plusikami, gdy nastąpi jakakolwiek poprawa. Będzie to świetna motywacja dla pacjenta, który czasem zapomina, że parę tygodni temu nie mógł nawet samodzielnie wstać z łóżka. 

SUKCES – Tutaj umieszczaj wszystkie zakończone sprawy. Pacjent spionizowany? Super. Umie się już podpisać lewą ręką. Też wpisz. Zdzisiek zaczął samodzielnie się ubierać? Jeszcze lepiej! Pacjenci to niestety zapominalskie stworzenia. Łatwo zapominają o sukcesach skupiając się na porażkach dnia codziennego. Gdy przyjdą wątpliwości, że pewnie do końca życia będzie przywiązany do kul to pokaż mu jego listę osiągnięć. Przypomnij mu jak krok po kroku odzyskiwał sprawność i przypomnij, że do pewnych rzeczy potrzeba czasu, albo wytłumacz, że bez tej nudnej rehabilitacji nie uda się utrzymać bieżącego stanu i o co toczy się cała ta walka. 

Rozwiązanie idealne?

Tak przygotowana tablica powinna spełnić wszystkie Twoje oczekiwania. Tym bardziej, że bez problemów dostosujesz Kanban do Twoich potrzeb. Okazuje się o wiele bardziej plastyczna niż mogło by się wydawać na pierwszy rzut oka. Niby tylko kartka papieru i kilka samoprzylepnych karteczek, a tak ułatwia organizację. W dodatku to, co jest na oku jakoś łatwiej przychodzi nam zrobić.  

Kanban w leczeniu też może się sprawdzić. Nikt nie powiedział, że teraz gabinet ma być zaśmiecony dziesiątkiem tablic. To ty możesz wytłumaczyć pacjentowi jak ona wygląda, jak działa i do czego będzie ona w przyszłości służyć. Po każdym seansie daj mu nowe karteczki. Kto wie? Skoro dzieciaki lubią nalepki typu Dzielny Pacjent to może i tych trochę starszych zmobilizujesz do cięższej pracy. 

A może jedna duża tablica dla wszystkich pacjentów, gdzie każdy będzie mógł sprawdzić swoje wyniki i porównać z innymi? Albo kanban dla Ciebie, aby pomóc Ci w poukładaniu obowiązków?

Zresztą, co ja Ci będę tłumaczyć. Kanban jest tak plastyczny, że na pewno znajdziesz swój własny sposób na jego wykorzystanie – zarówno w domu, w pracy, albo w swoim gabinecie. 

Jednak nie bądźmy hipokrytami. Ile ludzi, tyle sposobów. Znasz jakiś fajny system zarządzania czasem? Super – opisz, albo wrzuć link w komentarz. 

_______________________________________________________________________________________________

Tekst Ci się podobał? Napisz komentarz i zostaw like! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *