Czasami bywa po prostu ciężko. Choćbyś nie wiem jak byś się starał to życie kopie Cię tak po tyłku, że nie wiadomo za którego poślada łapać. Jednak życie to wciąż tylko chwile. Ulotne momenty, które możemy poskładać w piękną opowieść pełną przygód, albo w koszmar, który powinien się jak najszybciej zakończyć w ciemnym grobie. Chociaż… Masochistów jest pełno, więc co kto lubi.

Jednak ja wolę cieszyć się życiem, dlatego gdy nadarzyła się okazja, aby nieco pobuszować po wyspach Brytyjskich to długo się nie zastanawiałam. Wystarczył szybki bilans zysków i strat.

Bilet kupiłam jeszcze zanim uświadomiłam Szefową jaki mam genialny plan. Na szczęście genialna z niej kobieta i nie robiła żadnych problemów z wolnym w odpowiednim czasie. Warunek jest jeden – mam dla ekipy z pracy przywieźć pudełko jakiejś fajnej Angielskiej herbaty. Może ktoś coś doradzi, co jest typowe dla tych rejonów?

A teraz do sedna… 

Przygotowania

Bilet lotniczy

Okazuje się, że z biletami lotniczymi to całkiem ciekawa sprawa. Kupowałam je zaledwie 2 tygodnie przed planowanym wylotem. Idąc za radą znajomych zajrzałam na oficjalną stronę Ryanair. Są to irlandzkie linie lotnicze, ale miłą niespodzianką jest fakt, że polski jest jednym z języków, w którym można przeglądać stronę internetową. To sporo ułatwia, choć i tak strona jest bardzo intuicyjna. 

I jak tu się spakować?

Kolejne miłe zaskoczenie to ceny. W życiu bym się nie spodziewała, że mogę polecieć do Londynu za nie całe 100 złotych w obie strony na trasie Gdańsk – Londyn! Co prawda czeka mnie spakowanie się w bagaż podręczny plus niewielką torebkę, ale to nie powinien być problem. W internecie jest całe mnóstwo poradników jak nagiąć przestrzeń w walizce, aby zmieściło się w niej wszystko to, co jest nam potrzebne. Oto kilka przykładów:

Jakie są wymiary bagażu podręcznego w Ryanair?

TAK – mały bagaż 55 x 40 x 20 cm 10 kg
TAK – dodatkowa mała torebka 35 x 20 x 20 cm bez limitu

Jak dotrzeć z lotniska do cywilizacji?

Oczywiście przed kupnem biletów upewniłam się, czy będę miała jak się wydostać z lotniska. W końcu lot jest o nieco dzikiej godzinie i na miejscu mam być koło północy. Tu wsparcia udzielili znajomi, którzy mieszkają na miejscu.

Co prawda będę musiała czekać na autobus półtorej godziny, co wydaje się być nieco mało komfortowe, ale znajomi każą mi się spieszyć, bo lotnisko jest duże. Jak wyjdzie w praktyce? To się okaże. Na szczęście znam język angielski na tyle komunikatywnie, że nie powinnam mieć problemu z rozmawianiem.

Więcej informacji znajdziecie tutaj. Wystarczy wpisać w odpowiednie rubryki, że chcesz jechać ze Stansted Airport London do miejsca docelowego. W moim wypadku będzie to Cambridge. Zaznaczasz datę, liczbę osób. To wszystko.  

Urlop – dostanę, czy nie dostanę?

Po kupnie biletów przyszedł czas na załatwienie wspomnianego już urlopu. Miałam, o tyle szczęście, że z powodu zamknięcia firmy „zarobiłam” dwa gratisowe dni wolne – 21 i 22 stycznia. W weekendy nie pracujemy, więc tu była sprawa jasna. Pozostała kwestia 25 i  26 stycznia. Na szczęście urlop dostałam bez problemu, a to oznacza, że „inwestując” dwa dni bezcennego urlopu „zarabiam” całe 6 dni czystej frajdy. Aby nie marnować ani jednego dnia postanowiłam wylecieć już 20 stycznia około godziny 22. Właśnie wspomniane wcześniej nieco dzikie godziny podróży, ale rano idę do pracy, a jak wrócę to będę miała akurat czas na obiad, szybkie ogarnięcie i dotarcie na lotnisko.


Przewodnik – czy warto?

Jeszcze dzień przed rozmową z Szefową zamawiałam o 1 w nocy mini przewodnik po Londynie wraz z mapą miasta. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, bo jeszcze nie miałam 100% pewności, czy moja podróż będzie w ogóle możliwa, ale z drugiej strony całe 14 złotych wraz z przesyłką? Śmieszne pieniądze, a jadąc do obcego kraju zawsze warto mieć ze sobą mapę.

Komórką może paść, nie łapać zasięgu, albo zabraknie nam internetu z pakietu. Poza tym łatwiej pokazać na ulicy palcem i wydukać jak tu dotrzeć, niż tłumaczyć coś na migi. Inny plus? Można śmiało narysować sobie trasę wycieczki punkt po punkcie i tak właśnie mam zamiar zrobić.

Przy okazji zamówiłam mini przewodnik. W środku są tylko podstawowe informacje plus mini mapki dzielnic z zaznaczonymi na nich atrakcjami.

Czy warto? To się okaże dopiero, gdy będę na miejscu. Ale na zwiedzanie Londynu mam tylko jeden dzień, więc muszę naprawdę się przyłożyć do zaplanowania wycieczki. Resztę dni spędzę w Cambridge.

Bank i komórka!

Bilety są, urlop jest, wstępny plan też jest. Pozostało sprawdzić jak mój bank radzi sobie z płaceniem za granicą. Nie jest tak źle jak przypuszczałam. Bank pobiera tylko i aż 5% haraczu za przewalutowanie. Oznacza to, że nie muszę wymieniać waluty na zapas. Zabraknie? Trudno. Mam kartę płatniczą.

Kolejna sprawa to telefon. Trzeba koniecznie sprawdzić, czy mam włączony roaming oraz poszukać informacji jak wygląda używanie internetu za granicą. Może są jakieś pakiety? 

Co jeszcze?

Laptop to jeden z największych znaków zapytania. Głównie dlatego, że chciałabym pisać na bieżąco relacje z wyjazdu. To ważne, bo z czasem uciekają ważne szczegóły. Jednak sporo waży (bagaż podręczny może mieć maksymalnie 10kg) i biorąc pod uwagę, że jadę tylko na kilka dni to również niepraktyczny. Tym razem ograniczę się do mojego nowego tableta Lenovo Yoga z klawiaturą. Nie zrobię na nim niczego skomplikowanego, ale do podstawowych prac nadaje się jak najbardziej. W dodatku jest lekki i mogę wgrać na niego ebooki i filmy (atutem jest bardzo wytrzymała bateria).

Aparat również jest pod znakiem zapytania. Mam małą cyfrówkę, więc dużo miejsca nie zajmie, jeśli się na nią zdecyduję. Póki co znajomi również deklarują, że moją takie sprzęty na miejscu. Inna sprawa, że przyzwyczaiłam się do robienia zdjęć telefonem komórkowym (zwany w niektórych kręgach tosterem) i choć jakość będzie kiepska to przy moim beztalenciu nawet dobra cyfrówka by mi nie pomogła. 

Jednak telefon to najważniejszy sprzęt. Muszę o niego zadbać przed wyjazdem. Sprawdzić roaming oraz rozejrzeć się za niezbyt drogim power bankiem. Już sama podróż znacznie odbije się na mojej kieszeni, więc aby nie mnożyć kosztów to zastanawiam się nad kupnem jakiegoś awaryjnego badziewia. Kolejna rzecz, którą muszę zrobić to poczytać, o aplikacjach przydatnych w podróży. Skype to podstawa. Jeśli znacie inne fajne/przydatne aplikacje to zostawiajcie info w komentarzach.

Prócz tego zostaje tylko parę drobiazgów do przemyślenia. Na przykład pobieżne przejrzenie szafy, aby upewnić się, czy mam wszystko czego będę potrzebować, kupno kilku 100ml pojemników na kosmetyki oraz poczytanie na temat EDC w samolecie, ale o tym będę jeszcze pisać w kolejnych artykułach.

To bardzo pobieżna lista. Wstęp, który pozwala zorganizować podstawowe rzeczy oraz ustalić jakikolwiek plan działania.

Jeśli uważacie, że pominęłam coś ważnego, albo macie dla mnie jakieś porady jak zaplanować wycieczkę po Cambridge lub po Londynie to czekam na Wasze wskazówki. Byle szybko! To już niecały tydzień do wyjazdu.

Swoją drogą… czy ja nie wspominałam, że rok 2016 będzie baaardzo ciekawy? Jeszcze miesiąc nie minął, a już się zaczyna! 

Fot. Aedo Pultrone

_______________________________________________________________________________________________

Tekst Ci się podobał? Napisz komentarz i zostaw like! :)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *