Jestem prawdziwą szczęściarą. W połowie wakacji, tuż pod moim nosem, powstał fitness na świeżym powietrzu. Co prawda narządów na nim nie znajdziemy, ale przyrządy już tak. Jest ich mało i są w tej chwili główną dziecięcą atrakcją, ale i tak jestem przeszczęśliwa.

Mam dziwne wrażenie, że fitness na świeżym powietrzu to nowy trend w kreatywnym zagospodarowaniu przestrzeni. W końcu tego typu miejsca przestają być rzadkim i dziwacznym zjawiskiem, a ludzie chętnie z nich korzystają. Zresztą nie ma co się dziwić. Ruch to zdrowie. Już kilka minut ćwiczeń dziennie pozytywnie wpływa na wygląd i samopoczucie. Uwierzcie mi lub nie, ale po całym dniu siedzenia przy biurku nie ma nic lepszego niż rozruszanie mięśni i stawów. Człowiek od razu czuje się jak nowo narodzony.

Najpierw zalety

Tak jak już napisałam – ruch jest potrzebny naszemu organizmowi. Czy tego chcemy, czy nie to tysiące lat ewolucji dostosowywały Nas do chodzącego trybu życia. Dlatego każda forma promowania ruchu jest dobra. Poza tym fitness na świeżym powietrzu to oszczędność czasu i pieniędzy.

Przyrządy do ćwiczeń rozpowszechniają się coraz bardziej. Ma je już wiele Gdyńskich dzielnic. Nie zdziwię się, jeśli niebawem przy każdym większym placu zabaw dla dzieci będą się pojawiały place zabaw dla dorosłych. W czasie gdy Twoja pociecha będzie szaleć z rówieśnikami, ty możesz ten czas spędzić aktywnie, nawet jeśli będzie to tylko kilka minut na 2-3 wybranych przyrządach. Trzeba pamiętać, że już jakakolwiek forma ruchu zmniejsza nasze szanse na zachorowanie na choroby cywilizacyjne typu nadwaga, cukrzyca czy nadciśnienie. Dlaczego warto wprowadzić do codziennego planu taki mały, krótki trening. Ponadto ruch pomaga w walce ze stresem. 

Ten znajduje się w parku przy Alei Piłsudskiego.  Mały, ale dużo przyrządów i przede wszystkim kilka takich, gdzie w ćwiczeniach wykorzystujemy ciężar naszego ciała.

Ten znajduje się w parku przy Alei Piłsudskiego.
Mały, ale dużo przyrządów i przede wszystkim kilka takich, gdzie w ćwiczeniach wykorzystujemy ciężar naszego ciała.

„Mój” fitness jest oddalony od placu zabaw. Rodzice po prostu zabierają dzieciaki ze sobą. Oni dbają o talię i przy okazji wpajają wesołej gromadce zdrowe nawyki. A dzieci? Bawią się wprost wyśmienicie na nowego typu huśtawkach!

Po drugie nie musimy ani wydawać fortuny na karnety, które często w natłoku codziennych spraw przepadają, ani nie jesteśmy ograniczeni limitami czasowymi. Idziemy kiedy chcemy, spędzamy tyle czasu ile chcemy, a te kilka złotych możemy odłożyć i przeznaczyć na coś co sprawi nam przyjemność. Niech pomyślę… Może nowa torebka?  

Ważną zaletą jest również fakt, że fitness na powietrzu dociera nie tylko do osób młodych, które chcą dbać o swoje zdrowie, ale przede wszystkim do osób starszych. Im również jest potrzebny ruch, aby zachować sprawność jak najdłużej. 

Są również i wady

Przede wszystkim fitness na świeżym powietrzu nie jest całoroczny. Na szczęście, ku mojej radości, codziennie widzę gromadkę ludzi w kurtkach, którzy mimo coraz mniej sprzyjającej pogody, przychodzą i ćwiczą. 

Kolejną wadą jest rodzaj sprzętu. Ten, który pojawił się w mojej dzielnicy Gdyni. Jest skierowany w dużej mierze do seniorów. Nie ma żadnego oporu, ani możliwości utrudnienia przez co ćwiczenia są bardzo lekkie. W zasadzie odwiedzenie tego konkretnego fitnessu jest raczej formą relaksu. Czasem dopiero po godzinie odczuwam pierwsze efekty zmęczenia, więc osoby, które często ćwiczą nie będą miały zbytniej pociechy. 

Na Gdyńskim bulwarze jest duży i świetnie wyposażony plac. Jest w nim Wszystko czego potrzeba do szczęścia.

Na Gdyńskim bulwarze jest duży i świetnie wyposażony plac. Jest w nim wszystko czego potrzeba do szczęścia.

Brakuje mi przyrządów, gdzie ciężar naszego ciała będzie stawiał opór i utrudniał ćwiczenia. Tego typu przyrządy znajdują się przy Gdyńskim bulwarze, do którego jeszcze niedawno musiałam dojeżdżać, jeśli chciałam poćwiczyć na świeżym powietrzu. Zresztą tam jest naprawdę dużo różnych przyrządów. Jest to chyba największy tego typu „plac zabaw”, który widziałam w Gdyni. 

Na bulwarze znajduje się starsza wersja fitnessu. Wygląda nieco spartańsko, ale pamiętam jak szalałam na nich zanim jeszcze miałam naście lat. Ciesze się, że przetrwał próbę czasu.

Na bulwarze znajduje się starsza wersja fitnessu. Wygląda nieco spartańsko, ale pamiętam jak szalałam na nich zanim jeszcze miałam naście lat. Ciesze się, że przetrwał próbę czasu.

Gdyński bulwar staje się powoli modnym miejscem do uprawiania sportu. Jest ścieżka rowerowa, duży plac zabaw na samym jej końcu oraz miejsca do ćwiczeń, które opisałam w tym artykule. Ponad to nie można zapominać o Góra Harców! Jest to Park linowy tuż obok parkingu, który jest przy bulwarze. Jest to miejsce godne polecenia i uwagi. Przypomina nieco plac zabaw dla dużych dzieci. Nie dziwie się, że choć jest mało tras to wiele osób tam wraca. Prócz harcowania po linach mamy rozwieszone różne liny, huśtawki i hamakopodobne twory. W sam raz aby po ciężkich zmaganiach usiąść i się zrelaksować lub podziczyć w gronie przyjaciół. 

___________________

Czy w Waszej okolicy są podobne place?
Korzystacie z takich przyrządów?

_____________________________

 Zachęcam do polubienia bloga na facebooku

fb.com/AnatomiaZycia

One thought on “„Mamo! Zrobili nam narządy do ćwiczeń!”

  1. BogusiaM pisze:

    Placyk w Gdyni (koło bulwaru) jest najczęściej oblegany, również przez biegających jako dodatek do aktywności:) Ale na co dzień dla seniorów, dzieciaków lub osób z nadwagą – super pomysł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *