Sezon na dynie trwa w najlepsze. Zanim zaczniemy z nich robić halloweenowe maszkarony to warto przetestować kilka przepisów. Ja w tym roku odważyłam się zrobić swoją pierwszą zupę dyniową. Sami zobaczcie jak mi wyszło. 

W zasadzie było łatwiej niż się spodziewałam. Połówka dyni nie stawiała oporu przy krojeniu i obieraniu. Mało tego praca przy zupie była lekka, łatwa i przyjemna. Wystarczyło pokroić warzywka, wrzucić na ogień i czekać. Dzięki temu wydawało się, że obiad robi się sam. Dodatkową atrakcją była sama dynia, która dla mnie jest nowym składnikiem. Nie wiedzieć, czemu byłam do tej pory święcie przekonana, że jest niejadalna, mdła i w ogóle okropna. A tu proszę! Całkiem miła niespodzianka. Podejrzewam, że to nie koniec moich dyniowych eksperymentów. 

Potrzebne składniki: 

  1. ok 1 kg nie obranej dyni
  2. 4 średnie marchewki
  3. 2 małe korzenie pietruszki
  4. ¼ selera
  5. biała część pora
  6. 1l wody
    + przyprawy: liść laurowy, 5 ziarenka pieprzu i 7 ziela angielskiego oraz 1 jałowca, sól, gałka muszkatołowa
    oraz olej do smażenia, śmietanka i pietruszka do przyozdobienia 

Dynia

Przygotowanie:

  1. Nalewamy wodę do garnka i stawiamy na ogniu. W tym czasie myjemy warzywa, a następnie obieramy marchewki, pietruszkę i seler. 
  2. Kroimy warzywa. Nie musimy być zbyt dokładni, bo potem i tak wszystko zmiksujemy. W tym momencie dodajemy też przyprawy. Aby ułatwić sobie pracę, wrzuć je w woreczku z gazy, ponieważ liść laurowy i ziarna pieprzu, ziela angielskiego i jałowca nie powinny zostać zmiksowane. Za to przed umieszczeniem ich w zupie możemy je zgnieść, aby aromat łatwiej się z nich uwolnił.
    Uwaga! Warto zostawić jedną marchewkę, którą dodamy na koniec dla ozdoby.
  3. Zostawiamy warzywa na małym ogniu i zabieramy się za dynie. Ja najpierw pokroiłam ją w księżyce i dopiero obrałam mniejsze cząstki. Bardzo ułatwiło mi to pracę. Następnie zrobiłam z warzywa kostkę i wrzuciłam na patelnie, aby wydobyć z dyni jej orzechowy smak.
  4. Gdy dynia się zarumieniła dodałam ją do gotujących się warzyw i zostawiłam pod przykryciem na kolejne 15 minut. 
  5. Wyciągamy przyprawy. Dopiero wtedy możemy zmiksować całość.  
  6. Dodajemy pokrojoną w talarki lub słupki marchewkę. Wystarczy, że krem pogotujesz jeszcze 10 – 15 minut. Dodana na koniec marchewka będzie fajnie chrupać.

Ja do zupy podałam tortellini z farszem grzybowym oraz całość przyozdobiłam dwiema łyżkami śmietanki oraz posiekaną natką pietruszki. Równie dobrze sprawdzi się makaron, na przykład w kształcie kokardek, groszki do zup lub grzaneczki. Te ostatnie szczególnie polecam. Łatwo je wykonać samemu w domu z czerstwego chleba. Dzięki temu nic się nie marnuje. A skoro już jesteśmy w temacie racjonalnego gospodarowania… 

Pestki dyni

Nie wyrzucaj nasionek – wysusz!

Nie ma nic prostszego. Wystarczy przygotować aluminiową tackę i papier, na który wyjmujemy małe cudeńka. Rozkładamy w miarę równomiernie, a następnie kładziemy na kaloryferze. W zasadzie od tego momentu możemy o nich zapomnieć na dzień lub dwa. I gotowe! Efekty i kolejne etapy przygotowania widać na zdjęciu. 

2 thoughts on “Moja pierwsza zupa krem z dyni

  1. Karina Karolina Oskroba pisze:

    Ja niezmiennie lubuję się w przepisach z kwestii smaku. Krem z pieczonej dyni z passatą pomidorową i główką czosnku polecam. I jeszcze dodam, że po fajną odmianę dynki warto się przejść na targ. Te marketowe w tym czasie do wycinania sie nadają. A rok temu dżemy z dyni z pomarańczą robiliśmy. Pozdrawiam

    • AnatomiaZycia pisze:

      Dzień czy dwa temu wypatrzyłam dobrze zapowiadający się przepis na pure z pieczonej dyni. Jest szansa, że ten przepis przebiję zupę :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *