Nie wyobrażam sobie, aby spędzić noc Kupały w inny sposób niż przy ognisku w gronie przyjaciół i znajomych. To noc radości i zabawy, choć może nie tak hucznej, jak za czasów pogan, od których owe święto zaczerpnęliśmy. 

Często noc Kupały to również nieco prymitywne, ale jakże fascynujące zawody w rozpalaniu ogniska od jednej zapałki. Metody są różne. Od tych rodem z czasów, gdy cywilizacja była jeszcze w powijakach, przez wybuchowy miks różnych domowych rozpałek, kończąc na cudeńkach XXI wieku. 

rozpałka prawie idioto odporna

W tym roku wygrały… cudeńka! 

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Weszłam dosłownie po jakąś pierdołę. A one tam po prostu były. Estetycznie ułożone szczapki zapakowane w śliczne, modne i przyciągające oko pudełeczka. 

Każdy centymetr opakowania rozpałki Woodson jest szczegółowo zapisany. Znajdziemy tam nie tylko opis z czego jest zrobiona oraz co można nią rozpalać (od grilla do kociołka), ale również opisaną historię oraz misję firmy. Zresztą sam zobacz zdjęcia. 

Rozpałka prawie idioto odporna

Eko – ognisko, jak sama nazwa wskazuje jest zrobione z samych naturalnych materiałów. To duży plus. Serce boli, gdy patrzy się na młodych ludzi, którzy polewają drewno benzyną, czy innymi chemikaliami, a potem przygotowują na tym ogniu jedzenie. Naprawdę? Za mało zdrowi jesteście? O wysokim ryzyku poparzenia to już nie wspomnę. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię swoje palce.

Rozpałka prawie idioto odporna

Drugi ogromny plus to zapałki w środku pudełka. Duuużo zapałek. Jednak ani jedna nie jest wodoodporna, co uważam za karygodny błąd! Misją jest zaoferowanie lepszego oraz łatwiejszego sposobu rozpalania ognia. I choć rozpałka wygląda tak modnie i hipstersko, że trudno ją sobie wyobrazić jako stały element plecaka ucieczkowego zagorzałego preppersa to składając takie obietnice trzeba wziąć pod uwagę, że prędzej, czy później może ona trafić w ręce laika, który zechce przetestować ją w ekstremalnych warunkach polowych. 

Drugi minus, który zauważyłam to fakt, że zapałki są wrzucone luzem do pudełka, w którym jest wycięta dziura. Osobiście uważam, że powinny być one w jakiś minimalny sposób zabezpieczone przed wypadnięciem. Skoro i tak jest już dziura (która nomen omen świetnie prezentuje znajdujący się w środku produkt) to może jakieś sprytne nacięcie dzięki któremu powstałaby jeszcze kieszonka na zapałki?

Rozpałka prawie idioto odporna

Rozpałka wygląda jak kieszonkowe ognisko. Jest po prostu urocza na swój sposób, choć niestety nie jest w stanie go zastąpić. Rozpałka to rozpałka. Trzeba dołożyć trochę drewna (lub węgla, jeśli planujesz grilla), aby cała zabawa miała w ogóle jakikolwiek sens. 

Najlepszy sposób według mnie to obłożenie rozpałki cienkimi, połamanymi gałązkami nie wiele dłuższymi niż szczapki. Ważne, aby zostawić nieco przestrzeni (tak jak na zdjęciu), aby zachować dostęp do „serca” ogniska. Potem należy dokładać coraz grubsze i dłuższe kawałki drewna, aż do uzyskania pożądanego efektu.  

Rozpali się, czy się nie rozpali?

Nie wiem czy zgubiła mnie duma i arogancja (w końcu pretenduję do miana Mistrza), ale nie udało mi się rozpalić ogniska jedną zapałką! 

Próbowałam podpalić opakowanie, a następnie nim rozpałkę. Jedyne co uzyskałam to nieco nadpalonej tektury. Złożone opakowanie nie chciało przejść przez szczeliny między szczapkami. Poza tym kiepsko się paliło. 

Mój honor właśnie został poważnie nadwyrężony. Taka widowiskowa rozpałka i taki śmieszny efekt? Na szczęście jest dużo zapałek. Tym razem włożyłam zapaloną zapałkę do środku i położyłam na czymś, co wygląda jak wióry zalane woskiem. Efekt natychmiastowy. Bez dmuchania i kombinowania.

 Rozpałka prawie idioto odporna

Pawłówka 80, 22-640 Pawłówka, Polska

Rozpałka prawie idioto odporna

Rozpałka prawie idioto odporna

Na szczęście było to na tyle widowiskowe, że można przymknąć oko na drobne eksperymenty związane z odpowiednią metodą rozpalania rozpałki :) 

W dodatku szybko zajęła się ogniem i płonęła na tyle długo, że gałęzie zdążyły zająć się ogniem. 

Podsumowanie

W skali od 1 do 10 za sam wygląda mogłabym dać już mocną 9, jeśli nie 10. Jest śliczne i zdecydowanie przyciąga uwagę. Podejrzewam, że nie jeden nastolatek mógłby z jej pomocą popisać się przed swoją wybranką udowadniając swoją męskość. Naprawdę potrafię sobie wyobrazić te westchnienia zachwytu! Nawet mimo tego, że nas eko – rozpałka po prostu rozbawiła :) Ale w pozytywny sposób. 

Z drugiej strony trochę szkoda, że cywilizacja wymusza na nas, aż taki postęp, który prowadzi do powstania takich cudeniek. W tym roku w nocy Kupały, aż przykro było patrzeć na młodych ludzi, którzy zamiast palić ogniska siedzieli dookoła włączonych telefonów. Normalnie ognisko XXI wieku. Szkoda, że nie grzeje i szybko pada. Naprawdę był to bardzo przykry widok, który poniekąd sprowokował powstanie tego wpisu oraz kolejnych, które zaczną się pojawiać na tej stronie regularnie. Oto oficjalna zapowiedz powstania działu survivalowego. Cieszycie się, prawda? No pokażcie jak się cieszycie. Nie musicie się wstydzić. W końcu to wszystko robię jakby dla Was :) 

Zalety: 

  • same naturalne materiały
  • dołączono do rozpałki dużo więcej zapałek niż jest potrzeba 
  • śliczne i widowiskowe
  • Polska produkcja
  • istnieje edycja kieszonkowa survivalowa (której jeszcze nie testowałam)

Wady:

  • zapałki nie są wodoodporne 
  • zapałki wrzucone luzem do pudełka, w którym jest wycięta dziura
  • utrudniony dostęp do „serca” rozpałki

Rozpałka prawie idioto odporna

Dzień po ognisku poszłam na strefę kibica na mecz Polska – Szwajcaria. Nie przepakowałam torebki. Po prostu dorzuciłam szalik i flagę. Zapałki zostały w zewnętrznej kieszeni. Daaawno nie widziałam takiego oberwania chmury. Lało dobre 20 – 30 minut. Ciuchy przemoczone, w butach basen, ale i tak o mało nie dostałam zawału na dogrywce. I cóż… torebka też ucierpiała. Dwa dni się suszyła, ale zapałek to chyba nic nie uratuje.


Ocena: 7/10

Widowiskowa, ale niepraktyczna. To główny powód, dla którego zaniżam ocenę. Fajny gadżet na działkę i dla laika. Pudełka nie można schować w kieszeń i po prostu wyjść. 

W mojej ocenie produkt ratuje przede wszystkim fakt, że istnieje wersja survivalowa – mała i wodoodporna. Niestety u mnie jej nie sprzedają, ale spróbuję ją kupić oraz porównać. Jeśli się sprawdzi i jest bardziej kieszonkowa to chętnie podwyższę ocenę oraz będę „sprzedawać” dalej. Uważam również, że na mały plus zasługuje fakt, że mimo wszystko jest to Polski produkt. Wiadomo, nasze trzeba wspierać ;) 

DSC_1416

Noc Kupały nie mogła odbyć się bez wianków. Śliczny, prawda?


Czekam na Wasze opinie. Co sądzicie o eko – rozpałce? Jest to zbędny gadżet, a może chętnie z niego skorzystacie, aby na przykład pokazać swoim dzieciom podstawy rozpalania ognia? A może ktoś testował wersję survivalową i podzieli się swoją opinią? W komentarzach opisujcie również inne znane Wam sposoby rozpalania ognia. 

_______________________________________________________________________________________________

Tekst Ci się podoba? Wesprzyj twórcę! Napisz komentarz i zostaw like :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *