Tegoroczne See Bloggers to wybuchowa mieszanka dobrej zabawy, przepychu, przeładowania i ludzi. Wszystkiego było dużo. Mnóstwo warsztatów, prelekcji, atrakcji i innych rozpraszaczy. Całość zaowocowała nowymi znajomościami i mnóstwem nowych pomysłów. 

Niestety ta edycja mimo swojego rozmachu zostawiła nie tylko niedosyt, ale przede wszystkim gorzki smak zawodu. Mam dziwne wrażenie jakbym przegapiła co najmniej trzy czwarte wydarzenia, a przecież byłam na miejscu od rana do wieczora! Niestety ten przesyt atrakcji sprawił, że gdzieś zagubił się duch blogowej integracji. Zamiast wyjść ze strefy on line to ciągle gdzieś biegaliśmy. Co gorsze wiele warsztatów nakładało się na siebie i pokrywało z nie mniej ciekawymi wykładami. Ja wiem, że życie to sztuka wyborów. Jednak świadomość ile fajnych rzeczy przegapiłam nie daje mi spokoju. 

W zasadzie nie ma co ukrywać – w trakcie całego wydarzenia pojawiło się całkiem sporo zabawnych wpadek zaczynając od rozdawania facetom podpasek (panowie mówią, że jak są takie ultra chłonne to pewnie nadadzą się do sprzątania – ciekawe, co na to Chujowa Pani Domu?) i braku nazw blogów na  plakietkach, poprzez zamienienie warsztatów samodzielnego robienia whisky  z marką Grand na wykład (jestem mega zawiedziona, że ominęła mnie taka gratka!), kończąc na niespójności w organizacji imprezy integracyjnej. Ponoć miało być Havana Night, a organizatorzy przygotowali girlandy kwiatów oraz charakterystyczne, a la trawiaste spódniczki Hawaii. Dodajmy do tego fakt, że tegoroczna edycja See Bloggers była bardzo kobieca. Zdecydowana większość rozpraszaczy krążyła w około robienia pazurków, make upów, perfum, a nawet badania kondycji włosów. Podejrzewam, że blogerki modowe i/lub urodowe były prze szczęśliwe. 

A skoro już o perfumach mowa to FM Group wygrywa wśród rozpraszaczy. Przeuroczy Panowie dobierali dla nas perfumy, a następnie oddali w nasze ręce stół pełen błyskotek. Każdy z nas mógł stworzyć unikatową butelkę perfum. Oczywiście w zamian za nasze starania były do wygrania ciekawe nagrody. Oto moje niezgrabne próby powalenia jury na kolana. 

Fm Group na See Bloggers

Fm Group na See Bloggers

A tak wyglądał stół, który dla nas przygotowano. Mnóstwo kwiatów, koralików, wstążek i wiele, wiele różności. To tylko migawka, która i tak nie oddaje ogromu frajdy, którą mieliśmy.

See Bloggers

Jednak mimo chaosu udało się wyłapać kilka bezcennych perełek, które zaowocowały niezapomnianymi przeżyciami, nowymi znajomościami lub kreatywnymi pomysłami. W tym…. uwaga, nie uwierzycie – ściągnęłam snapchata! No dobra, może nie jest to kreatywne, ale na pewno sama bym na to nie wpadła. Jeśli używacie snapa to zostawcie mi swoje nicki w komentarzu. I trzymajcie za mnie kciuki, abym czegoś nie zepsuła :) 

Mój snap: anatomia.zycia
Łapcie mnie! 

W dodatku poznałam kilka wspaniałych osób, do których koniecznie musicie zajrzeć: 

  • Łukasz z Food² – potwornie sympatyczny człowiek z nie mniej sympatycznym blogiem. Ostrzegam, wchodzisz na własną odpowiedzialność. Nie odpowiadam za ślinotoki, burczenie w brzuchu i inne uboczne efekty wygłodnienia. 
  • Łukasz z Rowerowe Porady – facet zakręcony na punkcie rowerów chyba zdobył nową fankę. I pomyśleć, że ja w tamtym momencie chciałam gadać z Pawłem Opydo, a tu takie perełki w tłumie ;) Łukasz zasługuje na naprawdę ogromny szacunek. Przyjechał na See Bloggers rowerem z Łodzi. Dwa dni i 370 kilometrów w jedną stronę. Lajkujcie i komentujcie jego stronę, a ja tymczasem zapoluję na jakiś mały wywiadzik. Łukasz – prawda, że dasz się namówić.
  • Izabela z Fit Fighterka jeśli mnie śledzisz to na pewno o niej słyszałeś. Poznałyśmy się na poprzedniej edycji. Jak widać znajomości z konferencji mogą przetrwać i mają się całkiem dobrze. Jeśli zaś chodzi o samą Izabelę to tak jak ja pisze o zdrowiu. W dodatku biega jak szalona! Nic tylko brać z niej przykład. 
  • Paulina z Moja pasja smaku – i jeszcze jedna blogerka kulinarna oraz moja towarzyszka na tegorocznej edycji See Bloggers. Szukasz inspiracji? Dobrze trafiłaś. A! Niestety nie mam wielu zdjęć, ale może Izabela i Paulina mnie poratują. Myślę, że tym razem to one wygrywają nieoficjalny konkurs na najlepsze lokum. Ich prywatny taras widokowy będzie mnie długo prześladować. 

See Bloggers

Oraz kilka marek, które znają się na rzeczy. Specjalne słowa uznania ode mnie dla już wspomnianej przeze mnie FM Group, Ice-Watch przede wszystkim za foobudkę i genialną animację w trakcie trwania imprezy oraz dla Grant’s Whisky. Strasznie żałuję, że moje warsztaty z Wami zostały odwołane. Liczę na to, że jeszcze się spotkamy.

Tak, właśnie to mnie ominęło. Ponoć świetna zabawa i unikalne doświadczenie. 

See Bloggers

A tak ogólnie to wiecie za co kocham takie spotkania?

Nawet mimo lekkiej nieśmiałości można podejść w zasadzie do każdego i pogadać lub zadać parę pytań. Nagle okazuje się, że ludzie uznawani za top of the top są realni, sympatyczni i całkiem otwarci. Co najważniejsze można również podejść do każdego prelegenta i pociągnąć temat w cztery oczy. 

Zresztą nie musicie mi wierzyć na słowo. Rzućcie okiem na te zdjęcia. Jeśli choć trochę kręci Was gotowanie i blogowe klimaty to bez problemu ich rozpoznacie. 

See Bloggers

Tak, to jedne z tych zdjęć, które lubimy mimo faktu, że są robione tosterem i wyglądają tak kiepsko jak tylko kiepsko mogą wyglądać zdjęcia robione w przelocie na korytarzu z kiepskim oświetleniem. Ale tak, lubię je. Choćby dlatego, że dla tych ludzi (Tomek Eliza) mam ogromny szacunek. Gdy zakładałam stronę niczego nie wiedziałam o blogosferze. Mój ex pokazał mi ich strony i powiedział: „Tak to się robi”. I w ten oto sposób jestem tutaj. 

See Bloggers Josephem Seeletso

Tego Pana to już na pewno rozpoznacie – Josephem Seeletso. Kucharz znany między innymi z programu Top Chef. Udało mi się z nim chwilę porozmawiać i szczerze mówiąc jestem oczarowana jego wesołą osobowością. Jedną z ciekawostek, którą Joseph mi zdradził – mam nadzieję, że to nie jest wiedza top secret! – to fakt, że zastanawia się nad założeniem bloga. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie myślał o blogu…. modowym! 

Havana Night!

Mam też dla Was dosłownie dwa ujęcia z imprezy integracyjnej (o ile liczyć to powyżej z Josephem). Niestety zapomniałam strzelić fotkę bohaterom wieczoru, czyli barmaną z firmy Grand, która dbała, aby niczego nam nie zabrakło. Za to mam zdjęcie Michałem z Michael Ives oraz z  dziewczynami z Kaku & Fashion & cook – jednymi z nie wielu, które tak jak ja były przebrane w klimacie Havana Night.

See Bloggers

Naprawdę szkoda, że goście nie wzięli sobie bardziej do serca tematyki. W zeszłym roku panowały lata 20 i 30. Ludzie wyglądali jak wyjęci z jakiegoś starego filmu i to było naprawdę super! 

See Bloggers

A tu mój strój w całości. Zdjęcie oczywiście robione tosterem, bo tylko mój toster robi selfie. Wracając do stroju… Zastosowałam tylko drobne akcenty. Sukienka w mocnym, soczystym kolorze, chusta na głowie i kwiat we włosach. Jak podoba się efekt końcowy?

Małe Post Scriptum

Gdy kończyłam tworzyć ten wpis to uświadomiłam sobie jedną bardzo przykrą rzecz. Nie będzie zimowej edycji See Bloggers. Na następną imprezę będzie trzeba czekać cały rok! Why?!

Relacje z poprzednich edycji znajdziesz tutaj:

See Bloggers w Sopocie w nieco humorystycznej wersji. 

See Bloggers zimowe już całkiem poważnie. 

Czekam na Wasze komentarze – za równo blogerów, którzy brali udział w wydarzeniu, jak i moich czytelników. Co sądzicie o tego typu integracji „branży”?

_______________________________________________________________________________________________

Tekst Ci się podobał? Napisz komentarz i zostaw like! :)

26 thoughts on “See Bloggers i 600 maniaków blogowych zamkniętych w jednym miejscu [konferencja]

  1. Sisters92 pisze:

    Faktycznie może te nazwy blogów, ale tych, których znałyśmy z ulubionych stron bez trudu rozpoznałyśmy, więc jeżeli ktoś ma zdjęcie aktualne (a powinien mieć) to większego problemu nie powinno być.

    • AnatomiaZycia pisze:

      Nie każdy pokazuje swoją twarz na blogu i to z różnych powodów. Na przykład ja nie mam nikogo kto robił by mi sesje zdjęciowe do wpisów, w których mogłabym śmiało wystąpić. Najczęściej pozostaje mi selfie robione tosterem :) A ono nie zawsze pasuje.

      • Sisters92 pisze:

        Daj spokój, chodzi o jedno zdjęcie profilowe, wzięte nawet z Fb. My też nie mamy fotografa, czasem ktoś nam zrobi i mamy :)

        • AnatomiaZycia pisze:

          Mnie się wydaje, że taka malutka miniatura, na której nie widać rysów twarzy nie wiele daje. Chodzi raczej o częste wrzucanie zdjęć i pokazywanie swojego wizerunku tak, aby czytelnicy kojarzyli twarz z blogiem.

          • Sisters92 pisze:

            Chodziło o normalne zdjęcie, nawet takie jak się dodaje na Fb. My też nie mamy specjalnie wielkiego. Blogi, które śledzimy też nie dodają w każdym wpisie swojego oblicza i jakoś nie ma problemu z ich rozpoznaniem. Kwestia chyba po prostu zasięgu danego blogera.

  2. Za rok zapisuję się zdecydowanie!!!

  3. Ja tez mam mieszane myśli co do konferencji. Było dużo osób, ale dzięki temu ktoś taki jak ja (młody :-), początkujący bloger) mógł wziąć udział w wydarzeniu. Za to należy się duży plus organizatorom. Wiedza techniczna i merytoryczna trafiała w ten sposób nie tylko do liderów opinii i myśli, ale także do mas.

    Dużym minusem dla mnie był brak możliwości obiadowych. W sobotę na ponad 600 osób dostępny był jedynie jeden foodtruck z hamburgerami i jedna kawiarnia sprzedająca tortille i sałatki. W obu punktach trzeba było czekać ponad godzinę aby cokolwiek przekąsić. Wydaje mi się, że dobrym pomysłem mogłoby być zaproszenie większej ilości foodtrucków na imprezę, które byłyby w stanie zaspokoić pragnienia wszystkich potrzebujących :-)

    • AnatomiaZycia pisze:

      Do tej pory było dużo Foodtrucków. Na pierwszej edycji nawet rozdawali darmowe kuponiki dla pierwszych 100 osób, które się zarejestrowały, a na poprzedniej stało ich kilka przy głównym wejściu.

      Kanapki owszem były, ale najpierw trzeba było znaleźć cooking. A to było kłopotliwe. W tym rozgardiaszu jakaś kartka na drzwiach, czy nie czytelna dla mnie mapka nie wiele dawała. Poza tym kanapki nie były cały czas. Ponoć dokładali je co jakiś czas co kończyło się tym, że znikały w 2 minuty i trzeba było czekać Bóg wie ile czasu. A tu następna prelekcja czeka!

  4. Było bardzo miło Cię poznać i jasna sprawa, chętnie pogadam o rowerach :)

    Odnośnie imprezy, to ja mimo kilku swoich drobnych uwag, wiem, że nigdy nie zrobi się takiej imprezy, żeby wszystkim dogodzić :) Zawsze coś może zgrzytnąć, ale w końcu jesteśmy ludźmi otwartymi i ciekawymi świata, że sobie spokojnie poradzimy.

  5. Michał pisze:

    A mnie oznaczyć na zdjęciu to co? Nieładnie! :P

  6. Fit Fighterka pisze:

    O ja też zaczęłam Snapować na See Bloggers :-) Mój SNAPCHAT: fitfighterka Izka, miejmy nadzieję, że za rok znowu się spotkamy :-) Pa!

  7. Kosmeonautka pisze:

    Przyznam, że dla mnie klimaty Havany były po prostu trudne do oddania – ciężko było mi znaleźć w szafie coś pasującego, na zakupy nie było czasu, a turbany w ogóle nie przyszłyby mi do głowy! Obejrzałam tyle stron z inspiracjami i zupełnie nie rzuciło mi się to w oczy, teraz żałuję :(

    • AnatomiaZycia pisze:

      Ja do ostatniej chwili byłam święcie przekonana, że chodziło o Hawaii Night. Dzień przed imprezą kupowałam chustę, która choć trochę będzie pasowała do sukienki :D

  8. Niedociągnięcia.. były. Choć rzeczywiście najbardziej żałuję, że ominęło mnie sporo prelekcji, podczas czasu spędzonego w strefie kulinarnej. No ale to mój wybór, a sama konferencja to wspaniałe przeżycie i nie widzę powodów, żeby skupiać się na tych negatywnych aspektach.

  9. Rosaline pisze:

    Żałuje, że nawet nie wysłałam zgłoszenia. Za rok na pewno się zgłoszę. :)

  10. Amethyst pisze:

    Świetnie było się znów spotkać!

  11. Aaaa dlaczego nie będzie zimowej edycji?

  12. Przeczytałem już dawno i pochwaliłem za świetną relację, ale nie skomentowałem ze względu na brak dostępu do komputera (mój tel nie ogarnia disqusa), więc nadrabiam zaległości :D Super było Ciebie poznać i spędzić trochę czasu na tym szalonym spotkaniu. Chociaż i tak najmilej wspominam zimny wieczór na gdyńskiej plaży i picie wina na czas :D O i jeszcze raz dziękuję za tak miłe wspomnienie mojej skromnej osoby i bloga, zrobiło mi się mega przyjemnie ;) Do zobaczenia na kolejnych spotkaniach i mam nadzieję, że któregoś razu również we Wrocławiu. Pozdro! ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *