Filcowanie to rzecz zdradliwa. Albo to pokochasz od pierwszego pchnięcia igłą, albo szybko się zniechęcisz. Za to każdy, kto przetrwa i zrozumie materiał, z którym pracuje, temu będzie dane tworzyć piękne cuda. Jedyne, co go będzie ograniczać to jego własna wyobraźnia. W grę wchodzi ozdabianie koszulek, poduszek, serwetek oraz tworzenie biżuterii pod postacią kolczyków, bransoletek, koli czy broszek. Nawet „dzierganie” małych torebeczek, kolorowych kwiatków czy w końcu zabawek dla dzieci. 

Potrzebny sprzęt

Przede wszystkim igły – długie, dość grube i z czymś co przypomina drobne haczyki. Dzięki nim wełna, której użyjemy będzie się filcować. Koszt jest różny, ale i trwałość może nas negatywnie zaskoczyć. Osobiście złamałam trzy zanim dorobiłam się jednej broszki, dlatego warto od razu kupić kilka. Kolejnym bardzo ważnym elementem jest sama wełna czesankowa. Do kupienia jest całe mnóstwo kolorów. To już od nas samych zależy czy wystarczy nam jeden lub dwa motki, ale po 200 gramów każdy, czy kupujemy wiele kolorów, ale po 50 gram. Koniecznym zakupem jest też szczotka do filcowania lub gąbka, w które będzie się wbijać igła podczas naszej pracy.

filc

Na zdjęciu widać część z potrzebnych materiałów zaczynając od wszechobecnej wełny czesankowej, przez pióro i gąbkę, na foremkach kończąc.

Warto się zastanowić czy pracy nie ułatwi nam specjalne pióro, do którego wkłada się kilka igieł. Dzięki nim jeden ruch ręką to, aż trzy lub więcej nakłuć materiału, na którym pracujemy. Dlatego, jeśli planuje się dłuższy romans z filcowaniem to według mnie taki sprzęt jest niezbędny. 

Reszta zależy już od tego, co właściwie będziemy chcieli wykonać: gumki do bransoletek, zapięcia do kolczyków, foremki do broszek lub zabawek, albo materiał, który chcemy ozdobić. Gdy już się upewnimy, że mamy wszystko to możemy zabrać się za pracę. 

Ale jak to tylko igłą?

Cały proces tworzenia jest w zasadzie banalnie prosty. Wszystko wyjaśniła nam pani Kasia na warsztatach, które odbywają się cyklicznie w Gdyni w ramach projektu sponsorowanego przez Szwajcarię. Wystarczy zajrzeć na stronę Wymiennikowni, wybrać interesujący nas temat i wysłać mejla z informacją, że chcemy się pojawić. Nie trzeba nic przynosić poza wyobraźnią i ewentualnie weną twórczą, choć i to nie jest konieczne. Na ostatnich warsztatach z malowania koszulek przyszłam tak zła, zmęczona i sfrustrowana, że bałam się, że nic nie stworzę. A tu proszę! Nie dość, że same warsztaty z kreatywności to świetna zabawa to jeszcze atmosfera motywuje do działania.

filc

Przykładowe prace pani Kasi.

Tak jak w przypadku poprzednich warsztatów, tak i filcowanie okazało się dużo prostsze niż wygląda. W zasadzie wystarczy wybrać interesujący nas kolor i wzór. Z wełny czesankowej musimy wyjąć potrzebną ilość włókienek, które układamy w zgrabną kupkę. Kolory możemy mieszać jak chcemy. Ba! Wełna jest o tyle cudownym materiałem, że jeśli w trakcie pracy uznacie, że  uzyskany filc jest za cienki lub gdzieś pojawił się nie taki kolor jak trzeba to wystarczy dołożyć kilka włókienek i poprzebijać je igłą. 

To, co najistotniejsze – zasady

Myślę, że w całym procesie najważniejsze są dwie, może trzy zasady. Po pierwsze, jeśli chcesz uzyskać kulę to wyrwane z wełny czesankowej włókienka ugniatasz właśnie w taką kulkę. Aby była równa musisz co jakiś czas ją obrócić i po nakłuwać z każdej strony oraz toczyć w ręku lub na stole. Dzięki tym zabiegom nabierze odpowiednich kształtów. Jeśli powstają jakieś drobne dziury lub niedoskonałości to można dołożyć wełny. Podobnie robimy, gdy zrobiliśmy zbyt małą kulkę. Wystarczy dołożyć dodatkowe warstwy. I voila! Dźgamy ją tak długo, aż będzie twarda i równa. Zero filozofii. 

filc

Początek tworzenia kuli. Im więcej nakłuć igłą tym stała się ona gęstsza i bardziej zwarta.

Zasada druga – jeśli chcemy kształt to musimy znaleźć odpowiednią foremkę, na przykład taką, której używamy do wykrajania ciasteczek na święta. Upychamy tam wełniane włókienka, z pasją się znęcamy przekłuwając na wylot, aż powstanie zaczątek filcu ( uwaga! Pamiętajcie, że pod każdą robótką musi być gąbka, w którą będzie się wbijać igła ). Gdy już zaczniemy być zadowoleni to odwracamy robótkę, znów upychamy nasze przyszłe dzieło w foremkę i zaczynamy się znęcać nad materiałem. Działania powtarzamy do uzyskania pożądanego efektu. W razie potrzeb dokładamy więcej wełny lub kolejne warstwy kolorów.  Nie przejmujcie się pojedynczymi włókienkami. Możecie je na koniec delikatnie wkłuć do środka lub obciąć nadmiar nożyczkami. 

filc

Foremka dzięki, której zrobiłam swoją broszkę. Z tych serduszek powstały piękne płatki.

Na koniec pozostaje kwestia połączenia wszystkich części w jedną zgrabną całość. Do tego wykorzystujemy gumki, gotowe zapięcia kolczyków, gorący klej lub po prostu „przefilcowujemy” jedno z drugim. Wystarczy przyłożyć fragmenty, które chcemy połączyć ( w moim wypadku były to płatki ) i przekłuwamy na wylot nawet kilkadziesiąt razy, aby mieć pewność, że uzyskana w ten sposób forma będzie się trzymać. I proszę, kwiatek jak malowany. 

filc

Z tych serduszek powstały kolczyki.

Przy filcowaniu trzeba przede wszystkim pamiętać o tym, aby się dobrze bawić i eksperymentować. Każdy musi sam sprawdzić, jaka gęstość filcu jest dla niego odpowiednia oraz jaka metoda. Jedna igła? Trzy igły? Gąbka? Biżuteria, a może ozdabianie materiału? W zasadzie resztę zostawiam w Twoich rękach. Baw się i dziel się swoimi odkryciami. A może ktoś już od dawna pracuje z filcem i mógłby coś dodać od siebie?

2 thoughts on “Warsztaty z filcowania

  1. Karina Karolina Oskroba pisze:

    Marzy mi się kiedyś spróbować, ale chyba najlepszym dla mnie wyjściem byłyby takie warsztaty, bo cały ten osprzęt drogo wychodzi… Pozdrawiam serdecznie:-)

    • AnatomiaZycia pisze:

      O dziwo nie – jedna igła kosztuje już od 2 – 2,5. Warto od razu kupić 4-5. A na allegro można zamówić wełnę czesankową za śmieszne pieniądze pod warunkiem, że wystarczy nam na początek 50dag wełenki, aby się przekonać czy nam pasuje filcowanie czy nie. Widziałam nawet, że można zamówić za naprawdę nie wielkie pieniądze miks kolorów, ale w formie tego co zostało z zamówień. Czyli taki trochę ryzyk fizyk – może być kilka fajnych kolorów, a może być jeden zupełnie nie przemawiający do naszej wyobraźni ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *