Marcin uwielbia wody smakowe. Są słodkie, smaczne i wyglądają tak niewinnie. W końcu, czy woda może być zła? Właśnie dlatego sięga po nią codziennie. Pije ją w pracy i gdy ma wolne. Z dumą powtarza jaki to on jest fit, bo bez problemu wypija dzienną dawkę płynów. Czy ty też sięgasz po wody smakowe? Chyba czas rozwiać Wasze złudzenia.

Woda jak woda, prawda? Jest mokra, przezroczysta, a jej głównym zadaniem jest gasić pragnienie. W dodatku, jeśli to wody mineralne to można je uznać za zdrowsze i lepsze od zwykłej kranówki, choć i tu trzeba uważać.

Z drugiej strony mamy owoce. Soczyste, pełne witamin i powszechnie uważane za zdrowe. W końcu muszą być skoro nawet w telewizji trąbią, o tym, że trzeba jeść, aż 5 porcji warzyw i owoców dziennie. No i skoro jakiś tam soczek może zastąpić jedną porcję to woda pomarańczowa, cytrynowa, grejpfrutowa, czy truskawkowa pewnie też…. Nic bardziej mylnego!

Etykieta prawdę Ci powie

Zwykle, gdy rozmawiam ze swoimi pacjentami dlaczego sięgają po wody smakowe (nie zapominajmy, że jestem fizjoterapeutką i z pewnymi przypadkami spotykam się nagminnie) słyszę, że to przecież woda, która świetnie smakuje. Często, gdy podrąże temat to usłyszę, że przecież nie da dziecku oranżady, ani coli. A taka woda….

I w tym momencie, aż się prosi, aby spytać, czy w szkole czytać nie uczyli. Wykształceni, a tacy z nich ignoranci.

 Im bardziej wiarygodne kłamstwo tym łatwiej uwierzyć

Wydawałoby się, że nie ma bardziej idealnego połączenia niż woda i owoce. Nic bardziej mylnego! Owszem, woda może dostarczyć pewne ilości pierwiastków, ale słodki smak nie bierze się z powietrza. Cukier to akurat najmniejszy problem. Choć w nadmiarze nie jest zdrowy to powinien Cię zaniepokoić syrop glukozowo – fruktozowy, aspartam, czy sacharynian sodu, cyklaminian sodu, benzoesan oraz acesulfam potasu.

Napojowi z takim składem bliżej do oranżady niż wody.

W zasadzie bardziej odpowiednie byłoby stwierdzenie, że woda smakowa to roztwór cukru z konserwantami i sztucznym aromatem. Zresztą…. Czytałeś kiedyś etykiety? Widziałeś tam choćby ułamek owocu? Nie? No to masz odpowiedź.

 O, co tyle szumu?

Ostatnio na topie jest wszystko, co jest w jakikolwiek sposób związane ze zdrowym życiem, eko jedzeniem, czy fit masakrą. Trzeba koniecznie biegać, być w formie, jeść 5 posiłków dziennie oraz pić 2 litry wody.

Cóż…. To nie do końca tak.

Pamiętaj, że praktycznie wszystkie procesy, które zachodzą w organizmie wymagają obecności wody. I to wcale nie żart. Jest zarówno rozpuszczalnikiem, jak i substancją, która transportuje składniki pożywienia. Woda również bierze udział w trawieniu, czy regulacji temperatury ciała. Jej funkcje są tak liczne i tak skrajne, że chyba będę musiała pomyśleć o osobnym wpisie poświęconym wodzie.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że woda jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania.

Przyjmuje się, że dorosły człowiek powinien wypijać od 2 do 2,5 litrów wody. Jednak owa „woda” to również soki owocowe (aby nawadniały muszą być rozcieńczone), zielone herbaty, zupy, kefiry i wiele, wiele innych – w tym pokarmy stałe takie jak owoce i warzywa (arbuz, ogórek, pomidory), mięsa, sery i tak dalej i tak dalej.

Sam widzisz, że woda jako ten mokry, przezroczysty płyn to nie wszystko. Można ją przyjmować i nawet nie być tego świadomym. Dlatego czasami warto przeanalizować swój jadłospis zamiast wciskać w siebie na siłę nadmiar płynów.

Lemoniada

Źródło: Foter.com

 

Lubisz wodę smakową? Zrób ją sam! 

W sumie to, aż śmieszne. Jest całe mnóstwo rzeczy, które są proste, a my uparcie ich unikamy. To jedna z takich rzeczy. W końcu co to za sztuka?

Moja koleżanka Magda kupuje dużą butelkę wody. Kroi cytrynę i ogórka na plasterki. Następnie zwija je i wkłada do środka. Proste, szybkie i spokojnie wystarcza na cały dzień. W dodatku tak przygotowaną miksturę można zabrać w drogę, do pracy, czy na uczelnie. 

Takich genialnych kombinacji jest o wiele więcej. Woda z cytryną i miodem. Woda z cytryną, imbirem i stewią (minimum kalorii, maximum smaku). Woda z owocami leśnymi. Woda z miętą. I tak dalej, i tak dalej. Pewnie znasz jakieś godne uwagi połączenia. Jeśli tak to pisz śmiało w komentarzach.

Źródło: Foter.com

_____________________________________________________________________________________________________

Tekst Ci się podobał? Napisz komentarz i zostaw like! :)

24 thoughts on “Wody smakowe – czy zdrowe?

  1. W końcu ktoś rozumnie pokazał, że wtłaczanie w siebie ogromnych ilości wody to nie jest droga do sukcesu, bo tu chodzi o płyny także w sokach czy nawet spożywanych owocach i warzywach – one w większości też składają się z wody.

    • AnatomiaZycia pisze:

      To akurat śliski temat. Soki (chyba poza pomidorowym) raczej potrzebują najpierw pobrać wodę z organizmu, aby móc się wchłonąć. Podobnie jest z kawą i czarną herbatą. Za każdy kubek powinniśmy wypić mniej więcej dwa kubki wody, aby równowaga była zachowana.

      Innym częstym błędem jest picie dużych ilości wody na raz. Nie picie cały dzień, a następnie pochłonięcie 2-3 szklanek (nie mam zielonego pojęcia jak ludzie to mieszczą w sobie) nie załatwi sprawy. Nawadnianie organizmu to popijanie wody małymi łyczkami przez cały dzień.

      • Przy tym rozumowaniu osoby, które nie piją wody wcale, ale piją kawę i herbatę, powinny po kilku dniach być do tego stopnia odwodnione, że musiałyby umrzeć z braku owej wody – ale jakoś tak się nie dzieje nawet po wielu latach takiego życia.

        • AnatomiaZycia pisze:

          Nie umrą, bo woda jest przyswajana także z innych produktów, ale mogą być mocno odwodnione. Cierpi na tym na przykład skóra i wiele procesów, które zachodzą w naszym organizmie, a wymagają obecności wody.

          Zresztą niedawno zostało udowodnione, że można przeprowadzić coś w stylu kuracji uderzeniowej, która nawodni organizm i uzupełni braki. Wystarczy pić przez 30 dni około 3litrów wody dziennie. Oczywiście jak ze wszystkim jest potrzebny zdrowy rozsądek. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś miał pić kawę co godzinę, a potem próbował w siebie wciskać dodatkowe porcje płynów. Nasz organizm ma ograniczone moce przerobowe :) Proszę, o tym pamiętać.

          https://www.youtube.com/watch?v=QMPj1ILo-nM

          • To mnie zawsze rozwala „zostało udowodnione”… Konkret poproszę, źródło poważnego czasopisma (i jaki ma IF), bo takie filmiki to nie za bardzo mają sens (są jak te reklamy tabletek/kremów odmładzających z hasłami „lekarze są w szoku”). Wystarczy zresztą poczytać komentarze pod filmem, jak to ludzie cały dzień z tego powodu spędzają w toalecie, poza tym jest też takie groźne zjawisko jak przewodnienie organizmu.

          • AnatomiaZycia pisze:

            Poruszaliśmy ten temat na uczelni. Wierze swojej wykładowczyni na słowo. Twierdzi ona, że Amerykanie usiedli do tematu i zrobili odpowiednie badania. Niestety choć mój angielski jest komunikatywny i bez problemu porozumiem się na ulicy to pisma naukowe są dla mnie nie lada wyzwaniem. Mogę tylko obiecać, że poszukam, czy już są jakieś tłumaczenia.

  2. Joanna M.P. pisze:

    Dla mnie woda smakowa to świństwo jakich mało. Woda cukier i chemia. A jak widzę z jaką łatwością, bezrefleksyjnie rodzice dają ją najmniejszym dzieciom i ogólnie swemu potomstwu, to mnie krew zalewa. Nie i raz jeszcze nie.

    • AnatomiaZycia pisze:

      Właśnie – dzieci. Jak dorośli piją wody smakowe to robią to na swoją własną odpowiedzialność. Jednak zbrodnią jest wpajanie dzieciom niezdrowych nawyków już na starcie.

  3. Yzoja pisze:

    Zwykłą wodę praktykuję tylko na treningu, w domu piję głównie herbatę i kawę, czasem zdarzy mi się zrobić lemoniadę (cytryny + pomarańcze, cudowne). Te wszystkie miksy z ogórkiem czy miętą są orzeźwiające, ale nie odczuwam przyjemności i zdecydowanie bardziej wolę wycisnąć tam cytrynę niż wsadzić tylko parę plasterków.

    Słyszałam jednak, że w takie upały, trzeba pić wodę z dodatkiem czegoś koniecznie, wtedy ona nie przepłynie przez nasz organizm, tylko zostanie w nim trochę dłużej, jak będzie więcej rzeczy do rozłożenia w organizmie.

    • AnatomiaZycia pisze:

      Dokładnie tak jest :) Gdy w wodzie coś jest, na przykład sok z owoców i odrobina cukru to nasz organizm dostaje sygnał, że to trzeba trawić. Dzięki temu woda przez nas nie przeleci (w upały non stop się pocimy i tracimy niesamowite ilości wody, aby utrzymać odpowiednią temperaturę ciała), tylko „zostanie” z nami na dłużej. Organizm będzie miał szanse odpowiednio ją rozdysponować.

      • Yzoja pisze:

        Ano właśnie ;) cały czas zapominam sprawdzić w końcu stewię, trochę by to pomogło lemoniadzie.

        • AnatomiaZycia pisze:

          Według mnie miodek jest najlepszy. Jest nie tylko słodki, ale ma również wiele składników odżywczych.

          • Yzoja pisze:

            Rozpuszcza Ci się w zimnej wodzie? Bo mi zawsze zostaje na dnie i trzeba godzinę mieszać :D jakiś specjalny gatunek miodu preferujesz?

          • AnatomiaZycia pisze:

            Ja zazwyczaj takie cuda robię w butelce. Pobełtam, pobełtam i jak trzeba to bezpośrednio przed piciem znowu pobełtam :)

            Ważne, aby miód był certyfikowany. Żadne domieszka spoza europy, bo można dostać jakieś świństwo niskiej jakości, które mogło przywędrować z każdego zakątka świata!

  4. Kurcze, a ja tak lubię napoje pomarańczowo-brzoskwiniowe z Tymbarku.

    • AnatomiaZycia pisze:

      Wszystko jest dla ludzi. Ja też mam swoje grzeszki. Jednak robię to okazjonalnie lub szukam zdrowszych alternatyw, które nie zawsze są gorsze. Im bardziej wgryzam się w temat zdrowego odżywiania, tym częściej jestem miło zaskoczona.

  5. Nie pijam tego typu rzeczy. Od czasu do czasu Cole, ale to nie z pobudek zdrowotnościowych ;) Najczęściej pijam zieloną herbatę, liściastą. Z „wody” – tutaj możliwości jest wiele. Mam ogród , a w nich całe grządki ziół. Zazwyczaj używam świeżej (lub też już ususzonej) mięty, melisy, szałwii , a ostatnio….dodaję stewii (również wolno rosnącej) . Jeśli do tego dodać cytrynę + lód + kilka malin lub truskawek = coś przewyższającego Tymbark :D

    • AnatomiaZycia pisze:

      U mnie na balkonie rośnie mięta (uwielbiam pić herbatę ze świeżej mięty!) i szałwia. Ale w życiu bym nie pomyślała, aby dodać szałwię do wody. Na zimno, czy na ciepło?

      • Ja najczęściej robię tak: małą ilością gorącej wody (tylko taką, by przykryła listki) zalewam tę „miksturę” ziołową i zaparzam. Potem dolewam zimnej wody, dodaję kostki lodu, cytrynę i jest OK :)
        Ale zimną też próbowałam i nie ma problemu- z tym, że trochę na ten smak trzeba poczekać.

        • AnatomiaZycia pisze:

          Jeszcze dzisiaj przetestuję! Ile listków używasz? Szałwia jako przyprawa jest bardzo intensywna w smaku. 5 na szklankę wody wystarczy?

          • No właśnie – zależy jak „reagujesz” na szałwię. Nie liczę na listki co prawda, zwykle zrywam całą „kępkę” i wrzucam do dzbanka. Spróbuj z mniejsza ilością, sama zobaczysz jaka ilość Cię „urządza”.

  6. Sisters92 pisze:

    Bardzo rzadko pijamy wodę smakową, ale faktycznie lepiej przyrządzić ją samemu, bo wtedy wiemy, co pijemy.

  7. CalaPrzyjemnosc pisze:

    Próbowałam już chyba wszystkich sposobów na wodę smakową i chyba najchętniej łączę mineralną z mrożonymi truskawkami (polecam, genialnie oddają wodzie swój smak, zapach i kolor) i sokiem z cytryny :)

    • AnatomiaZycia pisze:

      Osobiście woda z truskawkami – szczególnie mrożonymi – mnie odrzuca. Może ten dodatek cytryny dodałby nieco świeżości, ale fakt faktem truskawki szybko nabierają mało apetycznego wyglądu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *