Niebo pokrywa gęsta szaro granatowa warstwa chmur. Wszyscy się gdzieś spieszą – prawdopodobnie chcą uciec przed zbliżającym się deszczem. Tymczasem na meksykańskim żaglowcu Cuauhtemoc jest tłoczno, gra muzyka, a marynarze z uśmiechem pozują do zdjęć.  

Meksykanski zaglowiecGdy dziesięć lat temu był zlot żaglowców, zupełnie nie rozumiałam, o co jest tyle szumu. Dlaczego wszyscy rozmawiają o meksykanach i ich statku? Przecież do nich też trzeba stać w kolejce. Jakoś specjalnie niczym się nie różnili. Ważne, że mieli pieczątkę!

Wystarczyło spędzić kilka godzin w kolejkach, wpaść na pokład, podbić specjalna kartę, a potem jeszcze raz ustawić się w kolejce – tym razem, aby odebrać nagrodę. Niestety kiedy ja uzbierałam wszystkie to zostały już same ogromne koszulki, więc moją zdobycz dostał tata. Byłam zbyt młoda, aby docenić urok ( nie tylko osobisty ) meksykańskich marynarzy. W zasadzie liczyły się tylko te głupie pieczątki, ale kartę z nimi mam do dzisiaj. 

Statek, jak statek. W Gdyni się urodziłam i w Gdyni mieszkam, więc z widokiem żagli jestem obeznana, ale w tym żaglowcu i w tej załodze jest coś urzekającego. Coś, co sprawia, że byłam w stanie już po raz drugi w ciągu ich krótkiego pobytu nadłożyć drogi, byle by tylko jeszcze raz znaleźć się na pokładzie. I prawdopodobnie teraz już wiem, dlaczego ludzie tłumnie ustawiali się w kolejce do zwiedzania tego żaglowca. 

Meksykanski zaglowiecPrzede wszystkim na Cuauhtemoc, który cumuje w porcie w Gdyni, przyjemnie spędza się czas. W teorii można go zwiedzać, między 10 – 20, ale chyba nie ma reguły. Ja sama byłam na statku w okolicach 22 podziwiając jak bajecznie jest oświetlony. Nawet po zmroku nie da się go przegapić lub pomylić z inną jednostką stojącą w porcie. 

Uśmiechnięci marynarze chętnie oprowadzają po pokładzie oraz odpowiadają na pytania. Jeden z nich nawet zaprowadził nas na mostek z dumą tłumacząc, że jest to jednostka szkolna meksykańskiej Marynarki Wojennej, więc nie mają komputerów. Wszystko liczą sami i własnoręcznie oznaczają. Jednak biorąc pod uwagę, że kilka miesięcy spędzają na morzu oraz  zwiedzają największe porty w europie to chyba szczerze mogę im zazdrościć praktyk. To prawie jak wakacje! 

Dowiedziałam się również, że nazwa Cuauhtemoc nawiązuje do ostatniego władcy Azteków, a  galion ( ta rzeźba na przodzie statku ) przedstawia jego podobiznę. Ponadto w języku Indian  słowo to oznacza tyle, co „spadający orzeł”. 

Jednak nie tylko załoga urzeka swoim entuzjazmem. Trzeba pamiętać o  wpadającej w ucho muzyce. Słychać ją już z daleka! Aż prosi się o potańcówkę na pokładzie. Do tego bardzo przyjazne nastawienie załogi. Są wprost urzekający. Marynarze na służbie szarmancko się uśmiechają, a Ci, którzy akurat mają wolne i siedzą z laptopami na pokładzie, chętnie dodają nowych znajomych na facebooku oraz dosłownie wszyscy, nie zależnie od tego czy teraz pracuje czy nie – bez skrępowania pozują do zdjęć, wszystko tłumaczą, pokazują i demonstrują. 

Każdy, kto jest w okolicach Trójmiasta powinien zwiedzić żaglowiec. Pozytywna atmosfera jest zaraźliwa. Jestem przekonana, że zejdziecie z pokładu uśmiechnięci, zadowoleni i naładowani pozytywną energią! Podejrzewam, że żaglowiec będzie dostępny dla zwiedzających do późnych godzin nocnych. Zachęcam również do przyjechania jutro, aby zobaczyć wyjście z portu. Załoga zapewniła mnie, że i tym razem będziemy mogli zobaczyć efektowną paradę na rejach.  

_______________

Jeśli chcesz obejrzeć więcej zdjęć z nocnego i dziennego zwiedzania zapraszam na mój fanpage na facebooku. 

2 thoughts on “Wszystko to, za co tak kochamy Cuauhtemoc i jego załogę

  1. Kasia pisze:

    Fajny artykuł :)
    niestety, ja nie widziałam żaglowca w nocy :/ ale wpłynięcie było niesamowite. Mam podobne odczucia co do załogi statku i całej tej wspaniałej otoczki :) mam nadzieję, że przypłyną jeszcze kiedyś…..

    • Anatomia Życia pisze:

      Żaglowiec po zmroku robił niesamowite wrażenie, zresztą na pewno oglądałaś moje zdjęcia na fanpage.

      Również mam nadzieję, że przy okazji kolejnego rejsu Gdynia nie zostanie pominięta :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *