Uwielbiam poznawać ludzi, którzy w swoim życiu kierują się pasją, a nie obowiązkiem. Łatwo ich odróżnić. Są szczęśliwi i pełni pozytywnej energii. Zresztą kto by nie był na miejscu Dawida? Choć można odnieść wrażenie, że jego życiem pokierował przypadek to w tej chwili jest czołowym zawodnikiem. Jego nazwisko zna każdy, kto choć trochę interesuje się armwrestlingiem. Aż dziw bierze, że swoją karierę zaczynał od samodzielnie zrobionego stołu i siłowni zainstalowanej w piwnicy.

Dziś może się pochwalić wieloma osiągnięciami. Jest między innymi kilkunastokrotnym Mistrzem Polski, wielokrotnym zdobywcą Pucharu Polski, medalistą turniejów międzynarodowych, a także zwycięzcą walk zawodowych w formacie Supermatch. Tytuł Vice Mistrza Świata zdobył niedawno, bo zaledwie w 2013 roku w jego ukochanej Gdyni, w której w tej chwili mieszka.

Poznajcie Dawida Bartosiewicza

Jak sam mówi, nie mógł by w życiu robić nic innego. Odebranie mu możliwości trenowania to tak jakby go pozbawić wszystkiego co ma w życiu. Dzisiaj porozmawiamy o pasji, stereotypach, siłowaniu się na rękę oraz początkach jego kariery. Czytajcie uważnie! Dawid zdradzi sekret na sukces, a także podpowie od czego zacząć swoją własną przygodę z armwrestlingiem. 

Dawid Bartosiewicz

Izabella: To może zacznijmy od samego początku. Skąd wziął się pomysł akurat na armwrestling? Sam musisz przyznać, że to mało popularna dyscyplina.

Dawid: Armwrestlingiem zacząłem zajmować się na poważnie od początku 2004 roku, kiedy to Artur Głowiński – czołowy zawodnik od lat, namówił mnie i brata byśmy pojechali na zbliżające się Mistrzostwa Polski. Wtedy nie posiadaliśmy profesjonalnego sprzętu, więc skonstruowaliśmy własnej roboty stół do siłowania się na rękę. Najpierw blat z obitymi skórami poduszkami i na nogach z własnych kątowników. Najstarszy brat już wtedy zrobił w piwnicy siłownie, więc hantelek i ciężarów nam nie brakowało. Zaczęliśmy z bratem regularne treningi. Dlaczego armwrestling? Hmm… Nim zacząłem trenować poważnie już w szkole z kolegami lubiłem się siłować i dobrze mi szło mimo niewielkiej postury. Jeszcze wcześniej startowałem w szkolnych zawodach w wyciskaniu sztangi i też zdobywałem medale. Trzeba przyznać, że odziedziczyliśmy świetne warunki genetyczne by uprawiać sport, tym bardziej siłowy. Od początków startów na arenie ogólnopolskiej szło mi dobrze i dałem się wciągnąć bez opamiętania do dnia dzisiejszego.

Izabella: A teraz jak wygląda Twój trening i jak często dbasz o formę? Z pewnością armwresling, jak każda inna dyscyplina sportu, jest bardzo czasochłonny.

Dawid: Trening armwrestlingowy nie pochlania dużo czasu. Trenuje minimum 3 razy w tygodniu do 2 godzin max. Myślę, że każdy przeciętny człowiek mógłby znaleźć tyle wolnego czasu. Zapewne gorzej z zapałem, który ciężko utrzymać podczas regularnych treningów, a od którego zależy to, jaki poziom sportowy będziemy rezentować.

Izabella: To już 10 lat, od kiedy trenujesz. Skąd bierzesz motywację, aby dalej się rozwijać?

Dawid:  10 lat to bardzo dużo czasu. Wystarczająco dużo by sport stał się naszą nieodłączna częścią życia. On daje mi energie nawet w normalnym życiu. Świadomość, że jesteśmy w czymś naprawdę dobrzy sprawia ze jesteśmy ciągle motywowani i chcemy sie coraz bardziej rozwijać. Dlatego same osiągnięcia na pewno stanowią ogromna dawkę motywacji.

Izabella: Rozumiem, że sport to całe Twoje życie. Czy jak zwykli śmiertelnicy pracujesz na etacie, a w wolnych chwilach imprezujesz?

Dawid: Sport to praca na całym etacie, ale nie, dlatego, że siedzimy dniami i nocami na siłowni szlifując formę, a wyrzeczenia, z jakimi musimy się pogodzić, jeśli podchodzimy do tego na poważnie. Musze dobrze i zdrowo się odżywiać każdego dnia. Uwierzcie mi to bywa kłopotliwe i odbija sie na psychice. Na co dzień nie pijemy alkoholu i nie imprezujemy, chociaż czasami chcielibyśmy się zabawić. Jest to tak naprawdę walka z naszymi słabościami i szlifowanie samodyscypliny. Każdy sport wymaga pracy na pełnym etacie, ale przede wszystkim tym mentalnym. Z naszym sportem nie jest inaczej. Na co dzień pracuje u brata w firmie budowlanej, ale mam nadzieję, ze armwrestling niedługo stworzy warunki do tego by sam w sobie stał się praca przynosząca dochody.

Izabella: Bardzo ciekawi mnie, czy w swoim codziennym życiu spotykasz się z ludźmi, którzy traktują Cię stereotypowo? No wiesz… Łysy, napakowany oraz nie daj boże w dresie i już awantura gotowa.

Dawid: Wręcz przeciwnie, nie uważam się za mega dużego sportowca, ale na pierwszy rzut oka widać, że trenuje na siłowni. Większe gabaryty tak naprawdę wzbudzają wśród ludzi szacunek i myślę, ze ponad połowa incydentów nie będzie mnie dotykać poprzez to jak wyglądam. Jeżeli dodatkowo uprawiasz sport wyczynowo, jeździsz na zawody, zdobywasz medale to na pewno zauważysz, że ludzie szanują i doceniają to, co robisz. Oczywiście są ludzie, którzy odgórnie uznają stereotyp faceta z siłowni, czy dresiarza. Osobiście staram się jak mogę łamiąc wszelkie podobne stereotypy.

Izabella: Zmieńmy temat. Porozmawiajmy o czymś, co Cię na pewno bardziej interesuje. Czy każdy potencjalny bywalec siłowni może zostać armwreselem? Czy jednak potrzebne są predyspozycje? A może to kwestia nieco innego treningu? Pewnie dieta też jest bardzo ważna.

Dawid: W armwrestlingu chodzi głównie o siłę i technikę. Oczywiście siłę w konkretnych płaszczyznach i w naszych rekach. Trenujemy trochę inaczej wykonując wszystkie ćwiczenia w kątach, a nie jak wszyscy pełne ruchy by dobrze wyglądać. Największy udział podczas siłowania biorą nadgarstki, palce, bicepsy, plecy i barki. Jeśli kogoś natura obdarzyła siłą w którejś z tych partii to z pewnością może się nadawać do tego sportu. Druga kwestia – zależna od tego czy sie nadajemy, czy nie – są to warunki fizyczne, długość i grubość przedramion, nadgarstków i palców. Im większa dłoń i dłuższe przedramię tym lepiej.

Izabella: W takim razie jak zacząć swoją przygodę z siłowaniem się na rękę? Wyzywać wszystkich znajomych na pojedynki? Biegać na siłownie? A może szukać trenera i zapisać się do klubu?

Dawid: Wszystko rodzi się w głowie. Możemy pójść do najbliższego klubu zweryfikować swoje umiejętności i zacząć powoli trenować regularnie. Na pewno samo siłowanie z kolegami jest dobrym treningiem, jednak uprzedzam amatorów o dokładniejszym zapoznaniu się z zasadami by uniknąć sytuacji, w których można nabawić się kontuzji. Nie ma nic gorszego niż sparzyć się na początku przygody ze sportem.

Izabella: Na jakie wydatki trzeba się przygotować, gdy zaczyna się swoją przygodę z armwreslingiem? Podejrzewam, że dres i wygodne buty to dopiero początek długiej listy.

Dawid: Jeśli chodzi o koszta samego trenowania armwrestlingu to tez nie ma tragedii. Karnet na siłownie, dieta plus suplementacja i same wyjazdy są kosztowne, ale na pewno nie możemy się porównywać z innymi sportami, gdzie na samo trenowanie wydaje się krocie. Także w tej kwestii nie widzę żadnej bariery.

Izabella: Zostając w temacie kosztów – odżywki to dość ciekawy temat. Jedni uparcie twierdzą, że ich bicepsy to czysta natura, inni wydają fortunę na suplementy. Czy jeśli myśli się poważnie o tej dyscyplinie to trzeba po nie sięgnąć?

Dawid: Jasne, suplementacja i dieta to sprawa kluczowa, dotyczy to wszystkich sportów siłowych, w tym także armwrestlingu. Nasze organizmy częściej niż u zwykłego człowieka poddawane są większemu wysiłkowi fizycznemu. A w takim wypadku nasz organizm potrzebuje dodatkowej dawki energii w postaci białka, węglowodanów, czy tłuszczy. Wszyscy zawodnicy, którzy chcą zaistnieć w tym sporcie muszą dbać o ten ważny element.

Izabella: Czy jest szansa, abyś zdradził sekret jak osiągnąć taki sukces? W końcu dzisiaj jesteś vice mistrzem świata. Zresztą lista Twoich sukcesów jest długa.

Dawid: W przepisie na moje osiągnięcia nie ma żadnej tajemnicy. Jeśli człowiek robi coś sumiennie przez 10 lat, jak w moim przypadku, to musi być w tym, co najmniej dobry. Tu nie ma sie, co doszukiwać się specjalnego systemu treningowego, którego tylko ja używam, diety cud czy podobnych rzeczy. Trenuje jak każdy armwrestler – mniej więcej te same ćwiczenia i ich systematyczność. To wytrwałość w tym, co robimy sprawia ze dochodzimy do naprawdę wysokiego poziomu. Jeżeli po 10 upadkach jesteś w stanie 10 razy się podnieść to prędzej, czy później zostaniesz skazany na sukces.

Izabella: Nie była bym sobą gdybym nie spytała o kontuzję. W końcu Twój organizm, szczególnie ręce, są poddawane ogromnym przeciążeniom. Zdarzyły się już jakieś poważne wypadki podczas zawodów lub treningu? Ciekawi mnie również, czy jesteś pod stałą opieką fizjoterapeuty. W końcu nie samą dietą i ćwiczeniami człowiek żyje.

Dawid: Armwrestling to bardzo kontuzjigenny sport. Walcząc używamy przyczepów ścięgien i mięśni. Poprzez metodykę naszego treningu, co prawda wzmacniany przyczepy i są o wiele mocniejsze niż u zwykłego człowieka, to w zderzeniu dwóch Tak ogromnych sił czasami dochodzi do kontuzji. Ja 3 razy i ulegałem złamaniu: 2 na prawą i 1 na lewą. Było to na początku mojej przygody z siłowaniem. Dziś wszystkie kontuzje są wyleczone i póki co dobrze się czuje. Nie jestem pod stałą opieką fizjoterapeuty. Porostu staram się na bieżąco leczyć jakieś dolegliwości. Zawsze czuje, czy coś mnie boli i jeśli nie przechodzi udaje się z tym do lekarza. Kontuzje to nieodłączny element każdego sportu i musimy się z tym pogodzić i wierzyć że zdrowie będzie nam dopisywać.

Izabella: To już ostatnie pytanie. Obiecuje. Sport to wyzwanie. Jeśli myśli się o nim poważnie to niemalże jak praca na pełen etat. Czy kiedyś zastanawiałeś się jakby teraz wyglądało Twoje życie, gdybyś jednak poszedł inną drogą i porzucił armwresling?

Dawid: Nigdy się nie zastanawiałem nad tym, co by było gdyby. Szczerze mówiąc nie chce nawet myśleć o tym, jak by moje życie się potoczyło gdyby nie armwrestling. Pewnie poszedłbym w jakiś inny sport związany z siłowaniem, chociaż nigdy nic nie wiadomo. Tak naprawdę, gdyby ktoś mi odebrał możliwość spełniania się w nim to tak jakby mi zabrał wszystko, co mam. Ale to temat znany tylko pasjonatom, którzy żyją swoim sportem. Często niezrozumiały przez innych, ale jak to mówią: mój cyrk i moje małpy.

_____________________

Jeśli chcecie poznać Dawida bliżej to zapraszam do odwiedzenia jego fanpage.
Jestem pewna, że odpisze na wszystkie Wasze pytania.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z fanpage Dawida Bartosiewicza. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *