Źródło: darkday

Internet, aż huczy. Polska lekarka zwolniona za przekonania! Naprawdę? Aż grzechem byłoby nie przyjrzenie się tematowi z bliska. Bądź, co bądź już raz zastanawiałam się, czy lekarz ma prawo do czystego sumienia. Nie ma co ukrywać, że już wtedy dosadnie wypowiedziałam się o Deklaracji Wiary oraz jej ciekawych zapisach. Jeden z nich pamiętam do tej pory: „ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca”. W myśl tej zasady cały NFZ nie ma racji bytu! Zamiast szpitali powinniśmy budować humanitarne umieralnie. 

Jak widać moje stanowisko w sprawie Klauzuli Sumienia jest dość jednoznaczne i stanowcze. W końcu jeśli kucharz odmawia przygotowywania mięsa z pobudek ideologicznych (bo biedne małe stworzonka cierpią za nas) to nie idzie pracować do Steak House. 

Jednak postanowiłam przyjrzeć się faktom, a dopiero potem ocenić całą sytuację.  

Co się dzieje, gdy gość wprowadza swoje własne prawa?

Tak naprawdę sprawa jest przykra. W całej tej sytuacji nie chodzi o kontrowersyjne odbieranie życia, tylko (jak możemy przeczytać na przykład w natemat.pl) o najzwyklejszą antykoncepcję. Czy spirala domaciczna zabija? Tak – miliony plemników. Jeśli mamy iść tą drogą to 99,9% mężczyzn zostaje seryjnymi mordercami na długo przed osiągnięciem pełnoletności. 

Pani lekarz zostawiła Polskę daleko za sobą. Zdecydowała się, że gdzieś tam poza naszymi granicami będzie jej lepiej. Prócz najpotrzebniejszych rzeczy spakowała w walizkę również Klauzulę Sumienia, która w Norwegii nie obowiązuje. 

Okazuje się, że w tym cywilizowanym kraju lekarz nie ma prawa odmówić przypisania antykoncepcji, tak samo jak musi się zgodzić na aborcję, która w Norwegii jest w pełni legalna do 12 tygodnia ciąży oraz później do 18 tygodnia za zgodą odpowiedniej komisji – Wikipedia

Nie bardzo rozumiem dlaczego lekarka wplątuje w to wszystko biednego biskupa Oslo i decyduje się wytoczyć sprawę państwu norweskiemu. Norwegia przygarnęła biedną zagubioną duszę, a ona w zamian gryzie i warczy. Oj nie ładnie, nie ładnie… 

I wiecie, co w tym wszystkim śmieszy mnie najbardziej? Cała sprawa do złudzenia przypomina mi kwestie imigrantów w Europie. Przypływają do nas z drugiego końca świata. Jedni szukają lepszego życia, inni spełnienia w ramionach Allaha. W pewnym sensie to nasi goście (no dobrze – goście Niemiec, ale szybko rozłażą się po sąsiadach), którzy zamiast kulturalnie zasiąść przy stole to demolują mieszkanie. 

Tu sprawa wygląda podobnie. Zamiast się dostosować do już istniejących praw i zasad danego kraju to Polska lekarka powołuje się na art. 9 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wartości. Według niego, każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania. Prawo to obejmuje uzewnętrznianie swojego zdania publicznie lub prywatnie przez między innymi nauczanie lub praktykowanie. 

Lekarze protestują

Źródło: DES Daughter

Niestety pani Kasia chyba nie przeczytała zapisu dokładnie, bo w dalszej jego części wyraźnie jest podkreślone, że może on podlegać koniecznym ograniczeniom przewidzianym przez prawo

Cóż… Z jednej strony pracodawca zarzuca lekarce nie tylko nie wywiązanie się z umowy, ale również działanie wbrew powszechnie obowiązującym przepisom. Z drugiej strony lekarka już oświadczyła, że jeśli będzie to konieczne to uda się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. 

Jednak bądźmy szczerzy. Czy ktoś widział, aby w Polsce można było powiedzieć pracodawcy, aby się wypchał i robić po swojemu? No nie… Nie znam szefa, który by puścił to płazem. Jedni od razu pokazali by drzwi, drudzy dali by szansę. Jednak każdy – nawet najbardziej cierpliwy człowiek – po którejś tam z kolei rozmowie na jeden i ten sam temat, również by nie wytrzymał.

Choćbyśmy chcieli sprawę rozpatrywać tylko w czerni i bieli to im bardziej zagłębimy się w temat, tym więcej pojawi się odcieni szarości. Nie da się rozmawiać o sumieniu lekarzy bez uwzględnienia pobudek jakimi kieruje się kobieta. Tak samo jak na dłuższą metę nie można pomijać kwestii samego zarodka, czy ewentualnej przyszłości dziecka. 

Temat aborcji jest trudny i kontrowersyjny. Jednak ludzie kochani! Tu nawet nie chodzi o „tabletkę po”, tylko o najzwyklejszą w świecie antykoncepcję! 

Czekam na Wasze komentarze. Obiecuje, że będę dzielnie przyjmować na klatę wszelki hejt związany z brakiem wiary w kalendarzyk małżeński :) Jakoś bardziej przekonują mnie najzwyklejsze prezerwatywy

Te tematy również mogą Cię zainteresować:

_______________________________________________________________________________________________

Tekst Ci się podoba? Napisz komentarz i zostaw like! :)

One thought on “Zwolniona za odmawianie antykoncepcji! Poznaj fakty w sprawie wyrzucenia Polskiej lekarki pracującej w Norwegii.

  1. ChicaMala pisze:

    Nieustannie bawią mnie takie sytuacje. To jest tak idiotyczne, że nic innego poza pustym śmiechem nie pozostaje.
    To tak jakby weganin pracował w rzeźni czy w mięsnym, odmówił zabijania zwierząt czy sprzedaży mięsa. Zaś w przypadku zwolnienia, pozywał pracodawcę. Paranoja totalna, ale jak w grę wchodzi wiara, to nagle ma to dla niektórych sens i uzasadnienie.
    Przeraża mnie, że tak dużo jest idiotów na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *